Witam na moim blogu:-)

Znajdziecie tu najróżniejsze przydatne informacje mające pomóc w napisaniu pracy jak i gotowe napisane prze zemnie.

Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

poniedziałek, 5 września 2011

MITOLOGIA SŁOWIAŃSKA

 Spis treści:
 
1.   Kultura i wierzenia dawnych słowian
  • Jak powstał świat?
  • Podział wszechświata
  • Stworzenie człowieka
  • Forma wszechświata i Axis mundi
2.   Obrzędy w codziennym  życiu dawnych    
       Słowian

  •  Narodziny
  •  Postrzyżyny
  •  Noc Świętojańska
  •  Dożynki
  •  Dziady
  •  Święto Jare
  •  Pogrzeb
  •  Szanowane kasty
3.   Bogowie
4.   Walka dobra ze złem
5.   Historia pierwszej czarownicy
6.   Legenda o Wandzie
7.   Legenda o Warsie i Sawie
8.   Błędne ogniki
9.   Słowiańskie demony
10.  Stwory ze słowiańskich wód
11.  Wiły
12.  Słowiańskie skrzaty
13.  Olbrzymy

  •   Olbrzymy w innych kulturach
14.  Bazyliszek
15.  Duchy słowiańskich lasów
16.  Latawce i Latawice
17.  Smoki w kulturze słowiańskiej
18. Czarownice w słowiańskiej kulturze starożytnej

  •  Zadania należące do nich na co dzień
  •  Jak chronić się przed czarownicą
  •  Kogo uważano za czarownice
  •  Najczęstsze zarzuty
  •  Jak można stać się czarownicą
  •  Sposoby ustalania, czy kobieta oskarżona o czary   
           jest  czarownicą.
  •  Tortury
  •  Próby winy / niewinności
  •  Ostatnie procesy
  •  Znane procesy



 Kultura i wierzenia dawnych
   Słowian

         
           
            Jak powstał świat?

 Istnieje kilka wersji opowiadających o tym, jak według starożytnych Słowian powstał świat. Są one do siebie podobne.

Na początku świat stanowiło bezkresne morze i światło, które jaśniało nad jego głębinami. Jedyną istotą był bóg Świętowid, który krążył nad wodami wszechmorza pod postacią łabędzia. Jako jedyna istota czuł się samotny, więc postanowił stworzyć sobie towarzystwo. Z jego własnego cienia zrodzili się bracia: Swaróg (Perun) i Wales. Między oboma braćmi zawsze dochodziło do waśni. Pierwsza z nich wynikła już podczas tworzenia lądu. Mieszkający pod wodą Wales zwrócił się do Swaroga (Peruna) przepływającego w pobliżu łodzią aby stworzyli stały ląd z piasku, który on wyniesie z dna morskiego. I tak też się stało. Wales wynosił z głębin piach, a jego towarzysz rozrzucał go po morskich falach, a tam gdzie spadł ,woda zamieniała się w ląd. Przewrotny Wales chciał oszukać Swaroga (Peruna) chowając i połykając przed nim piach, lecz ten zorientował się i zmusił swego boskiego brata do zwrócenia go i tak narodziły się góry. Ląd jaki stworzyli Swaróg (Perun) wespół z Walesem był niewielki, a przewrotny z braci nie zamierzał dzielić go z bratem. Chciał zatem zrzucić go podczas snu do morza. Lecz los sprzyjał śniącemu. Gdy tylko Wales zbliżał się do brzegu ze śpiącym bratem ląd uciekał spod jego stup rozrastając się. Swaróg (Perun) zbudził się i zorientował w sytuacji, lecz ląd nadal nie przestawał rosnąć. By go powstrzymać bracia musieli wyznaczyć cztery kierunki świata. Owa sytuacja nie była jedyną zatarczką pomiędzy nimi. Z czasem wybuchało ich coraz więcej i były coraz bardziej zapalczywe. By nie szkodzić światu bracia podzielili między sobą władzę: Swaróg (Perun) otrzymał we władanie krainę Jawię, krainę żywych- świat znany nam, a Wales Nawię- krainę zmarłych.


Podział wszechświata

Słowianie wierzyli, że ich wszechświat dzieli się na trzy światy, a dusza ludzka kolejno odwiedzała każdy z nich.

       Jawia

 była światem w który zamieszkiwali ludzie i inne istoty żywe. Prócz nich pojawiały się nim istoty nadprzyrodzone. Niemniej jednak Jawia była światem żywych, a od niej wywodzi się znane nam do dziś słowo: „jawa”- czyli to co prawdziwe. Człowiek rodził się tutaj, a gdy przeżył przeznaczone swe lata umierał i odchodził do nawii.

      Nawia

 światem tym rządził Wales. Nie był to jednak odpowiednik chrześcijańskiego piekła- była to po prostu kraina umarłych, a dusze ją zamieszkujące czasem powracały  na Jawię pod postacią rozmaitych upiorów. Według mitów znajdowała się ona za rzeką, która jeżeli ktoś już raz przekroczył to nie mógł powrócić do świata żywych.  Z Nawii dusza ludzka udawała się do prawii.

     Prawia

Miejsce to można nazwać słowiańskim rajem. Tam dusze oczekiwały na kolejne wcielenie, najczęściej by odrodzić się we własnym plemieniu bądź rodzie z którego się wywodziły. Przebywając w Prawii dusze ludzkie często wstępowały do Jawii pod postacią ptaków, bowiem pod postacią tych istot Słowianie wyobrażali sobie ludzką duszę. Gdy dusza otrzymała nowe wcielenie udawała się do Jawii, a po śmierci do Nawii, a stamtąd do Prawii i tak w nieskończoność.


Stworzenie człowieka
 Istnieją dwa mity opowiadające o powstaniu człowieka. Jeden z nich mówi o tym, że istoty ludzkie stworzone zostały ze snopa słomy, którym po kąpieli otarł się Perun (Swaróg). W pewnym momencie pęczek ów spadł mu na Ziemię. Wtedy pochwycił go Wales i zaczął tworzyć człowieka. Perun (Swaróg) zorientował się w czym rzecz więc szybko zstąpił z nieba na Ziemię twierdząc, iż to jemu powinien przypaść zaszczyt stworzenia człowieka. Wybuchł kolejny spór, po którym bracia ustalili, że wspólnie stworzą człowieka.(Swaróg) stworzył duszę- dlatego też ludzie po śmierci udawali się do Nieba; Wales zaś stworzył ciało, które po śmierci powracało do ziemi- od tej chwili przynależało do niego.Druga wersja mówi o tym, że człowiek powstał nie ze słomy, lecz gliny. By zaludnić Ziemię Perun zdecydował się stworzyć ludzi. Jako materiału użył z gliny,  a gdy ci byli gotowy pozostawił ich na słońcu by glina wyschła aby potem tchnąć w nich duszę. Wtedy zjawił się Wales i uznawszy, że twory jego brata nie są idealne postanowił je po swojemu zmienić. Patykiem wykonał w glinianych figurkach otwory przez co ludziom aż od narodzin po śmierć towarzyszą: głód, wydalanie i płciowość. Niedługo po tym przybył Perun i zobaczywszy Walesa zmieniającego jego dzieło wszczął z nim spór, wynikiem którego był podział między nich duszy i ciała ludzkiego o którym mowa jest w pierwszej wersji mitu.

Forma wszechświata i Axis mundi

Często w pracach naukowych jako axis mundi Słowian podaje się Drzewo Kosmiczne z niebem (Rajem/Wyrajem) ulokowanym w jego koronie i krainą umarłych (Nawie) w korzeniach. Motyw ten był podobny do znanego z mitologii skandynawskiej wielkiego jesionu Yggdrasila.Raj/Wyraj to przede wszystkim kraina do której odlatują ptaki na zimę, rodzaj wielkiego, zamkniętego ogrodu ze strzeżoną bramą. Niekiedy mogli trafić tam także ludzie porwani przez tęczę, którzy następnie stawali się demonami pogody, płanetnikami.
 Materiał etnograficzny wskazuje jednak, że równie prawdopodobnymi motywami mogłaby być święta góra (Góra Kosmiczna) stanowiąca religijny środek świata lub symbolizujący ją kamień, a także Droga Mleczna jako przejście do zaświatów. Z mitem o axis mundi wiąże się także rozumienie nieba jako wielkiego klepiska lub młyna, obracającego się wokół Gwiazdy Polarnej. W folklorze Słowian zachodnich za oś tej konstrukcji uznawany jest słup biegnący od wspomnianej Gwiazdy Polarnej.
Część Słowian wierzyła w jakąś formę kosmicznej rzeki, podobnej do greckiego Styksu, przez którą zmarły musiał przejść po drodze do świata podziemnego. Wiara ta znalazła swoje odbicie w zwyczajach takich jak budowa kładki na pobliskim strumieniu lub wrzucenie do trumny grosza na zapłatę za przewóz przez rzekę.

Obrzędy w codziennym  życiu dawnych Słowian

      Narodziny

Wierzono, że pieczę nad ludzkim losem sprawuje bóg Rod. Gdy człowiek przychodził na świat, bóg ów zsyłał do domu jego rodziców swe córki- boginki rodzanice. W domu szykowano dla nich posiłek by udobruchać boginki. Jeżeli już wcześniej w owym domu zmarło dziecko posuwano się do podstępu i zamiast noworodka kładziono do kołyski kamień bądź kłodę. Gdy rodzanice przybyły do dziecka szeptały nad nim  jego przyszłość i kreśliły na jego czole niewidzialny znak. Czasem domownicy by poznać ową przyszłość czynili odpowiednie wróżby, by nieco uszczknąć tajemnic tych niewidzianych dla nich istot. Wtedy też przybywał do domu kapłan żyrzec by nadać dziecku imię, czynił to także czasem ojciec dziecka.

     Postrzyżyny

Był to obrzęd jakiemu podlegali wyłącznie chłopcy w wieku pomiędzy 7-10 lat. Polegał on na obcięciu ich włosów, które nie były jeszcze nigdy obcinane od chwili urodzin. Rytuał ten oznaczał także symboliczne przejście syna spod opieki matki pod opiekę ojca, który oficjalnie uznawał go za swego potomka. Od niego to chłopiec miał uczyć się zajęć przeznaczonych tylko i wyłącznie mężczyzną. Czasem właśnie dopiero wtedy nadawano chłopcu imię. Po  obrzędzie postrzyżyn często odbywała się uczta- im rodzina była bogatsza tym uczta była huczniejsza.

     Noc świętojańska

Najbardziej znany słowiański rytuał. Zwana była także kupałą, bądź (po wprowadzeniu chrześcijaństwa) Nocą Świętego Jana. Obchodzono to święto w noc z 21 na 22 czerwca, bądź z 23 na 24 czerwca. 

Mieszkańcy okolicznych wiosek zbierali się nad najbliższą rzeką i palili ogromne ognisko nad którym trwała bardzo huczna zabawa. Najpierw dokonywano rytualnej kąpieli, która miała oczyścić wszystkich uczestników. Następnie odbywały się tańce przy ognisku (także skakano przez nie), picie miodu i wina, jedzenie sporządzonego jadła oraz sporządzanie tradycyjnych wróżb.

Najbardziej znaną jest ta ,podczas której panny ustawiały się na jednym brzegu rzeki, a kawalerowie na drugim. Dziewczęta puszczały do wody wianki, a to co się z nimi stało świadczyć miało o stanie cywilnym młodej panny:

-jeżeli wianek został wyłowiony przez kawalera- dziewczyna szybko miała wyjść za mąż, nawet za tegoż samego, który owy wianek wyłowił

-jeżeli wianek popłynął z nurtem rzeki- oznaczało to, że dziewczyna długo jeszcze będzie musiała poczekać na zamążpójście

-jeżeli wianek zatonął, spłonął, bądź zawieruszył się w sitowiu- dziewczyna do której należał na zawsze miała pozostać starą panną

Innym elementem z którego słynęła noc kupały była inicjacja seksualna młodych dziewcząt i chłopców. Często wtedy zakochane w sobie pary udawały się do lasu i tam przeżywały „swój pierwszy raz”. W tamtych czasach to, że dziewczyna wychodząc za mąż nie była już dziewicą nie był niczym gorszącym. Wręcz przeciwnie- młody mąż mógł odesłać nowo poślubioną żonę jeśli ta nie spełniała jego oczekiwań. Istnieją także wzmianki mówiące o tym, że w noc świętojańską dochodziło do rytualnych orgii.

Ostatnim obyczajem tego święta było poszukiwanie kwiatu paproci, który kwitł tylko w tę jedną noc. Nie było to łatwe bowiem kwitł on głęboko w lesie, a dostępu do niego broniły najróżniejsze poczwary. Ten jednak kto pokonał wszystkie przeszkody i odnalazł kwiat miał mieć przypisane sobie szczęście po kres swych dni. Niektóre podania wskazują, iż owy kwiat po znalezieniu należy rzucić do góry i szukać ukrytego skarbu tam gdzie on upadnie.

      Dożynki

Obyczaj obchodzony z 22 na 23 września.
Ludność wioski zbierała się przed świątynią, bądź posągiem Świętowita. Tam najwyższy rangą kapłan dokonywał wróżby. Napełniał on rytualny róg miodem, a upiwszy kilka łyków wylewał jego zawartość na ziemię, po czym kilkakrotnie powtarzał tę czynność. Dopiero za którymś razem prorokował czy przyszły rok będzie pomyślny czy nie. Po wróżbie składano bogu ofiary.

     Dziady

Czas obchodzenia: 1 listopada.
W tym dniu wierzono, że dusze przodków zstępują na ziemię. U ich grobów składano dary w postaci jedzenia, a nocą palono ogniska by wskazać im drogę do rodzinnego domu.

Istniał także obrzęd wspomniany przez Mickiewicza, którego prowadzenia podejmował  się kapłan zwany guślarzem. Przyzywano wtedy dusze zmarłych i pytano czego im potrzeba by ich dusza zaznała spokoju; składano im także ofiary.

      Święto Jare

obchodzone21 marca.
Marzanna była córką Walesa, boginią zimy. Jej coroczne topienie miało symbolizować wypędzenie zimy i nadejście wiosny. Nie robiono tego oczywiście dosłownie- sporządzano słomianą kukłę będącą personifikacją Marzanny i po obejściu z nią wioski topiono w pobliskiej rzece. Gdy na ziemie polskie zawitało chrześcijaństwo zwyczaj ten starano się przemianować na „topienie Judasza”. W niektórych regionach zwyczaj ten jest kultywowany właśnie pod taką nazwą, jednak jest mniej znany niż „Marzanna”

     Pogrzeb

U starożytnych Słowian istniał zwyczaj palenia ciał zmarłych. Nim to się stało w noc poprzedzającą spalenie ciała czuwano nad zmarłym i opłakiwano go. Rankiem wynoszono jego ciało z domu, któremu towarzyszył skomplikowany rytuał mający uniemożliwić mu powrót do domu. Następnie przygotowywano stos na który kładziono ciało zmarłego. Zdarzało się, że do ognia wrzucano przedmioty potrzebne mu za życia,  a nawet ukochanego rumaka.Często zdarzało się, że na stos za mężem podążała żona. Istnieją różne wersje  tego zwyczaju: jedne mówią, że robiła to dobrowolnie, a inne że tak nakazywał zwyczaj. Dwa dni po spaleniu ciała usypywano kopiec w którym grzebano urnę z prochami zmarłego, przedmioty, które miały służyć mu w nowym życiu i urnę z prochami żony. Nie trudno domyślić się, że im ważniejsza osoba tym większy był kopiec, a także zawartość darów jakie „zabierał ze sobą”.

Zwykłych ludzi raczej grzebano w kurhanach na których zwyczajnie układano urnę z prochami zmarłego nad nią prowizoryczny  domek.

Po pogrzebie odbywała się rytualna stypa,  której resztki zakopywano zmarłym. Czasem (jeśli osobistość była ważna) urządzano tryznę- czyli igrzyska ku czci zmarłego, a niekiedy zamiast niej odbywały się rytualne tańce z maskami na twarzy.

W niektórych  plemionach słowiańskich prochy zmarłego zakopywano pod progiem domu. Stąd miał wziąć się obyczaj mówiący o tym by nie witać się przez próg- starano się w ten sposób nie zakłócać spokoju zmarłych.

Wiele znanych nam i kultywowanych zwyczajów ma swoje korzenie z pogańskiej kulturze naszych przodków.



Szanowane kasty

 Słowiańskie wierzenia pełne były nadprzyrodzonych istot i zjawisk. Wierzono także, że istnieją ludzie którzy są w stanie posiąść tajemną moc. Byli to czarownicy, wiedźmy, kapłani i szamani.

       Nurowie(czarownicy)

Słowianie obawiali się ludzi zwanych czarownikami (zwanych także nurami). Według wierzeń człowiek ten posiadł magiczny sposób przemienienia się w wilkołaka by szkodzić ludziom. Czasem polegało to na: zesłaniu choroby, a nawet epidemii; rzuceniu klątwy na zboże i inne plony; czasem na rzuceniu klątwy na człowieka.

 Dwa sposoby rzucania klątwy:

     przemiana w wilkołaka

 czasem klątwa trwała jakiś czas po czym bezpowrotnie mijała, czasem dało się ja zdjąć za pomocą magicznego sposobu, czasem jednak była nieodwracalna.
 
 drewniana laleczka

czasem czarownik rzucał klątwę na człowieka za pomocą stworzenia na jego podobnieśstwo drewnianej laleczki w którą wbijał gwoździki sprawiając, że dana osoba cierpiała.

Częstym powodem przemiany z czarownika w wilkołaka była zwykła chęć zabijania ludzi i zwierząt byleby tylko zaspokoić swoje pragnienie krwi.Często do walki z czarami nurów proszono znachorów, którzy skutecznie potrafili nieść pomoc. Ich pomoc ludziom nie ograniczała się tylko do odczyniania uroków, lecz także leczenia ludzkich chorób i przypadłości za pomocą znajomości ziół i innych znanych sobie sposobów ściśle powiązanych z naturą. O ile znachorów i wiedźmy szanowano to nurów jak i czarowników obawiano się. Była jednak kasta która budziła powszechny szacunek, a nie raz odgrywała znacznie większą rolę niż sami władcy. Mowa oczywiście o kapłanach. Byli oni pośrednikami pomiędzy ludźmi, a bogami i nie rzadko ich rola łączyła się z funkcją wróżbity.  Bywali także doradcami królów, co za tym idzie sprawowali większa władzę niż ci do których ona faktycznie należała.

               Szamani

Ostatnią kastą są szamani. Biorąc pod uwagę funkcje jakie pełnili można podzielić ich na dwie grupy: kudiesników i wołchwamów. Kudiesników można spokojnie utożsami z opisywanymi wcześniej nurami (czarownikami), wskazuje na to sama etymologia słowa (staroruskie słowowo: kudiesy-czary) jak i przekazy mówiące o tym, że za pomocą magiczny bębnów kudiesnicy potrafili przyzywać złe duchy. Wołchwami cieszyli się uznaniem i szacunkiem, nie rzadko stając na czele powstań chłopskich. Także byli czarownikami, lecz w przeciwieństwie do kudiestników w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jedną z główniejszych ról szamana było przewodzenie ludzkim duszom przebywającym w zaświatach. Ich obecność była zatem niezbędna podczas odprawiania pogrzebu, odsyłania błądzących dusz do Nawii, a także podczas Dziadów- prasłowiańskiego święta zmarłych (guślarze).

            Bogowie

Niezwykle trudne jest ustalenie genealogii słowiańskich bóstw, gdyż nie raz okazuje się, iż ten kogo w jednym źródle mamy podanego za syna jakiegoś boga, w drugim okazuje się że imię jego jest innym wariantem tego którego pierwsze źródło podaje nam za ojca. Często bywa też że kilku bogów według wierzeń niektórych regionów jest personifikacją jednego.

Białoboga - w mitologii słowiańskiej bogini, ujmowana jako przeciwstawna siła wobec Czarnogłowa, której podporządkowany był trzem, do którego należeli bogowie Kiru Rugewit  i Jaruna. W panteonie bóstw słowiańskich według Czesława Białczyńskiego Białoboga, podobnie jak Czarnogłów są bóstwami najpotężniejszymi zaraz po Światowicie. Między tymi dwoma bóstwami i ich stronnikami toczy się nieustanna walka, którą utożsamić można z walką miedzy światłością (Czarnogłów) i ciemnością (Białoboga). Białoboga Głąb przy Pierwszym Dziale otrzymać miała wszystko co należało do świata ciemności, co było krągłe i wilgotne. Traktowana jest jako siostra bliźniaczka Czarnogłowa, razem zaś znani byli jako Kaukowie  lub Alkowie. Służyć mają jej też Ażdahy Żmijowie.Przez chrześcijańskich interpretatorów Białoboga uznawana była jako pogańska bogini dobra, choć u Słowian podział na bogów odnoszących się do świata jasności i ciemności niekoniecznie musiał pokrywać się z podziałem na dobro i zło.

Białobóg - bóg dobra, słowian południowych i połabskich

Borewit / Porewit / Porenut- bóg lasów, razem z Dziewanną  opiekujący się zwierzętami i lasem. Przedstawiany jako kozioł stojący na dwóch nogach lub brodaty mężczyzna, który ma na głowie rogi jelenia, symbolizujące płodność natury. Posiada także duże genitalia, tak samo jak inne europejskie bóstwa leśne (np. grecki Pan). Potrafi zmieniać swój wzrost zależnie od tego, gdzie się porusza - gdy idzie koło drzew, jest wysoki jak one, a gdy idzie koło grzybów, potrafi być tak niski, że sięga im do kapeluszy.Wierzono, że opiekuje się też wędrowcami zabłąkanymi w lesie. Biada jednakże temu, kto las zniszczył, na przykład bezmyślnie łamał gałęzie lub zrzucał ptasie gniazda - wierzono, że rozgniewany Borewit mścił się wtedy, prowadząc szkodnika nie do domu, ale na bagna, lub zrzucając na niego kłody drzewa.Według Czesława Białczyńskiego żona i sostrą tego boga (określanego jako Borowił) jest nie Dziewanna, lecz Lesza, znana jako Borana, ku których czci Słowianie piekli rytualny chleb z ziół i dzikich leśnych traw, zwany borysem. Bóg ten znany był też jako Borowił – Darzbor.

Chors - bóg księżyca i nocnego światła,kult księżyca obecny był na całej słowiańszczyźnie a znikanie 
księżyca  tłumaczono tym, że jest on pożerany przez wilkołaki a gdy nie było go na niebie sądzono , że zatopiony jest w wodzie.

Chorsina - w mitologii słowiańskiej bogini związane ze snem, czarem, urokiem a także natchnienia. Zarówno ona, jak i jej mąż – brat Chors są bóstwami związanymi z Księżycem, a służą im stworza znane jako Czarty i Czarcichy. Jej imię związane jest też ze słowem książę czy czarnoksięstwo – Chorsina Kirsna to jeden z jej przydomków.

Czarnogłów - bliźniak Białobogi, przeciwstawny wobec niej, związany z takimi przymiotami jak jasność, męskość i twardość, czczony także jako Trojan  o trzech kozich głowach. Według Czesława Białczyńskiego, jako przynależący do bóstw Pierwszego Działu Kauków  miał być równy siłą Białobodze i podległy bezpośrednio Światowitowi. Podlegać mieli mu bogowie Kiru Jesza i Kostroma. Służyć mają mu Ażdahy Smoki.Przez chrześcijan Czarnogłów był utożsamiany z siłami ciemności, rozumianymi jako wcielenie zła.

Czsnota -opisywana w ruskich kronikach jako Matka Sława w mitologii słowiańskiej bogini cnoty, czystości i chwały. Żona i siostra Prowego, związana z kultem Matki – Dziewicy

Daboga / Dobra- bogini związana z dniem (dobą), dobrocią i pięknem (nadobnością). Z imieniem tym związane też jest słowo dąb. Prasłowiańskie słowo debeł oznaczało wielki, a dobj dzielny. Jej męskim odpowiednikiem jest Dażbóg.

Dabóg- bóg zła

Dada - bóg roślin

Dadźbog - bóg szczęścia i dostatku, dajacy bogactwo,wrogiem jego są żmije i inne
stworzenia Walesa,które wygrzewając się na
słońcu,zabierają jego moc.Syn Swaroga

Dażbóg / Dabog-bóg władający niebem, małżonek i brat Dabogi. Jest to też bóg bogactwa i władzy, dający (obdażający) władzę i bogactwo.

Domacha albo Uboża - w mitologii słowiańskiej bogini domu i gospodarstwa. Jest małżonką i siostrą Radogosta. Jest ona także boginią związana z gościną. Słowo Uboża oznacza żonę Bożą, a nie ubóstwo, biedę, odnosi się też do ubóstwiania. Jeden z jej przydomków Radogódza oznacza, że podobnie jak jej mąż jest rada gościom.

Jarowit - bóg wojny

Jaryło / Jarun -męskie bóstwo młodości, wiosny,płodności i siły.Przedstawiany z pozłacaną tarczą , w jednej ręce trzymać miał ludzką głowę(znak ustępującego starego roku )a w drugiej kłos żyta lub bazie.Zwykle odziany na biało, bosy, o pięknych lokach, jeżdżący na białym koniu.

Kaukowie / Alkowie - bogowie Pierwszego Działu, Białoboga i Czarnogłów. Są to dwie przeciwstawne siły, narodzone jako bliźnięta, ciągle ze sobą walczące.

Kupała - bóstwo lata i dojrzewania płodów rolnych.Imię bóstwa oznacza kąpiel, której zażywano w jeziorach i rzekach dla oczyszczenia i uczczenia Kupały w święto letniego przesilenia (Noc Kupały).

Lesza / Borana- 
bogini lasów i borów, żeński odpowiednik Borowiła. Jeden z jej przydomków Pomiana odnosi się do starosłowiańskiego słowa pomian określającego echo. Określenie Borruna odnosi się do lasu jak i runa. Przy czym słowo runo odnosi się tu też do rejenia i ruji.

Marzanna- bogini zimy, to również nazwa kukły przedstawiającej boginię, którą w rytualny sposób palono, topiono, aby przywołać wiosnę. Zwyczaj ten, zakorzenieniony w pogańskich obrzędach ofiarnych, miał zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku.Obrzęd, w którym głównie brały udział dzieci i młodzież, przypadał na czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Białą, Czarną lub Śmiertną. Obecnie jest łączony z nastaniem kalendarzowej wiosny 21 marca.Kukłę wykonywano ze słomy, owijano białym płótnem, zdobiono wstążkami i koralami. Tradycja nakazywała, aby dziecięcy orszak, z Marzanną i zielonymi gałązkami jałowca w dłoniach, obszedł wszystkie domy we wsi. Po drodze podtapiano Marzannę w każdej wodzie, jaka się nadarzyła.Wieczorem kukłę przejmowała młodzież. W świetle zapalonych gałązek jałowca wyprowadzano Marzannę ze wsi, podpalano i wrzucano do wody. Z topieniem Śmiercichy, również obecnie, związane są różne przesądy: nie wolno dotknąć pływającej w wodzie kukły, bo grozi to uschnięciem ręki, oglądnięcie się za siebie podczas powrotu może spowodować chorobę, a potknięcie i upadek - śmierć w ciągu najbliższego roku.

Mokosz / Makosz - bogini opiekująca się ziemią, wodą, deszczem, kobietami, płodnością, seksualnością, tkactwem, przędzeniem i owcami.Pojawia się jako duch domowy w postaci kobiety z dużą głową, przędąca nocą  wełnę  i strzygąca owce. Zanim się pojawi, słychać warczenie kołowrotka. Zostawiano jej przy nożycach  małą ofiarę  z kłębka wełny, a przy świętach składano ofiary z żywności.Dzień tygodnia poświęcony Mokoszy to piątek.Wierzono, ze deszcz był mlekiem Mokoszy.Przysięgano na Matkę-Ziemię, tak samo jak na niebo i słońce (Swaróg). W tym celu połykano grudkę ziemi albo kładziono ją sobie na ciemieniu. Podobnie odmierzano też grunty - obchodząc ich granice z grudką ziemi na głowie. Chroniono wioski przed epidemiami i zarazą bydła oborywając granice, aby uwolnić dobroczynną siłę Matki-Ziemi.Ziemia jako matka była obłożona najwyższą świętością. Nie wolno było pluć do wody ani na ziemię, bo to ją obrażało. Śmiałek taki musiał potem przepraszać ją i ubłagiwać, aby nie zostać ukaranym. Nie wolno było też wbijać noży w ziemię.

Nija / Nyja - bóg chtoniczny, razem z Welesem  i Marzanną  sprawujący funkcję władcy Nawii.

Peklenc - to bóstwo chtoniczne z wierzeń prasłowiańskich, władca świata podziemnego.
Przypisywano mu władzę nad podziemnym ogniem, w którym tworzyły się drogocenne kruszce i szlachetne kamienie oraz nad wodą płynącą w podziemiach, która według wierzeń słowiańskich wypiętrzyła góry i powodowała trzęsienia ziemi. Na rozkaz Peklenca rozwierała się też ziemia i powstawały wąwozy, głębokie niczym piekielne czeluście. Bóg podziemia wyjeżdżał niekiedy na świat, najczęściej z rzek i bagien. Do jego królestwa mógł się dostać żywy człowiek, jeżeli Peklenc na to zezwolił.Peklenc był sędzią, pod którego jurysdykcją znajdowali się ludzie udający się do jego podziemnych zaświatów. Peklenc posiadał wiedzę o całym źle, jakie wyrządził każdy człowiek i kiedy zjawiał się on, potępiony, w jego królestwie, Peklenc wymierzał mu sprawiedliwą i surową pokutę. Niekiedy nie czekał jednak na śmierć i z miejsca przemieniał bezlitosnych w kamienie, pieniaczy - w wilkołaki, nie mających miłosierdzia dla bliskich - w samojednika żywiącego się własnym ciałem.Peklenc potrafił także karać całe społeczności. Potrafił on sprawić, że ziemia pochłaniała osadę lub gród uparcie pozostający w nieprawości - na jego miejscu pozostawał się tylko staw. Ukarani mieszkańcy długo pokutowali pod wodą, a Oźwiena - boginka echa - niosła ku przestrodze innych ich zrozpaczone głosy. Czasem też za grzechy władców odpowiadali ich poddani - Peklenc do nieprawych władców siał złe duchy, straszące ich tak długo, dopóki nie uciekli ze swego grodu i ten nie porósł chwastem. Do żyjących z niesprawiedliwości Peklenc wysyłał wreszcie Bazyliszka, każąc mu zamieszkać w piwnicach domostwa.

Perepłut - bóstwo / demon wodny

Perun- bóg pioruna, jeden z najważniejszych w słowiańskim panteonie,jego atrybutem był
młot lub topór.Sądzono że człowiek uderzony przez piorun został doceniony przez boga a spożycie popiołu z
miejsca uderzenia pioruna dawało długowieczność.Peruna przedstawiano ze srebrnymi włosami i złotymi wąsami.Roślinną hipostazą bóstwa był dąb, szczególnie ten najbardziej się wyróżniający np: najstarszy,największy lub rosnący na wzgórzu.Był on miejscem kultu Peruna oraz miejscem składania mu ofiar(z byka,wołu,koguta,jaj)

Pogoda - słowiańska bogini sprawująca pieczę nad pogodą. Ośrodek jej kultu znajdował się między innymi na Łysej Górze.

Radogost / Radegastem  / Redigastem - bóg będący opiekunem miast i gospodarzy. Także bóg gościnności (stąd imię boga, od "radość" i "gość"). Kult jego znany jest zwłaszcza z Połabia, ześrodkowany w grodzie zwanym od imienia bóstwa - Radogoszczą. W końcowym okresie pogaństwa Połabia, Radogost wyrasta na boga-opiekuna
połabia i staje się jednym z głównych bóstw tamtejszego panteonu.

Raróg - święty sokół przyboczny Swaroga, w którego Swaróg mógł się też przemieniać. Jego płomienny wzrok mógł spalić. W Rosji przetrwał w mitach jako Cud-żar-Ptak.
Wierzono, ze zmieniał też wzrokiem ludzi w dziwolągów i cudaków - sład tej wiary zachował się nawet w porzekadle polskim "patrzeć na coś jak raróg". Miał on jeszcze przezwiska Raraszek i Rarasik, i potrafił zmieniać rozmiary tak, że mógł się zmieścić w kieszeni.

Rgieł - opiekun zbóż

Rod - bóg ludzkiego losu i przeznaczenia,opiekun ogniska   domowego,odsyłał ludzką dusze by w procesie reinkarnacji stała się częścią nowego ludzkiego
stnienia.wyznaczał nowonarodzonemu jego przyszły los, szczęście i długie życie lub troski i rychłą śmierć. Pomocnicami boga Roda były Rodzenice-wieszczki losu.W chwili przyjścia na świat, los dziecka i 
jego życiowe powodzenie było określane przez trzy boginie losu, a następnie zapisywane na czole jako niezmywalne znamie.

Rusałki - zwane też boginkami, to mitologii słowiańskiej pomniejsze boginie wody. Porównywalne do wodnych nimf greckich. Mieszkały w rzekach i jeziorach.Miały długie włosy, nosiły wieńce z kwiatów i powłóczyste białe szaty, ale też często preferowały absolutną nagość. Najczęściej milczały, ale potrafiły pięknie śpiewać. Wychodziły z wody w nocy, aby tańczyć w świetle księżyca.
Ich świętym drzewem był jawor. Ich święto było na początku maja - tak zwany Tydzień Rusałek - wychodziły wtedy z wody w dzień i siadywały na jaworowych gałeziach. Ludzie świętowali wtedy odpoczynkiem od pracy i pływaniem. Był to pierwszy czas w roku, kiedy można i wolno było się kąpać. Rusałki potrafiły ukarać za nieposłuszeństwo kobiety, które pracowały w tym czasie.
Rusałką mogła stać się kobieta, która jeszcze się w nikim nie zdążyła zakochać. Jeśli w nocy natknęła się na korowód rusałek, zostawała jedną z nich. Nie mogła wrócić potem do domu, tylko przyglądała się z daleka swemu obejściu. Następnego ranka jej rodzina znajdywała porzucony wianek koło domu.
Rusałki bywały niebezpieczne dla mężczyzn, których wabiły pięknym śpiewem. Mężczyzna zwabiony przez rusałki tonął w wodzie albo zostawał zatańczony na śmierć.

Siem - bóstwo rodzinne, chroniące dom

Siemargł - opiekun roślin i mitycznego drzewa życia          

Sim-bóg Ziemi. Jego żona i siostra to Siem znane też jako Matka Ziemia. W odróżnieniu od swej żony – siostry przydomki tego boga (Skraj, Wirch, Stołb) odnoszą się nie do żyznej gleby, lecz raczej do twardej skały, szczytów górskich, podpory czy też słupa na którym wsparty jest świat. Sim jest też bogiem samotnym, pozostającym na skraju, wspierający świat samotnie lub występuje jako samotna góra.

Spor- bóg obfitości. Jego siostrą i żoną jest Sporza. Według projektu rekonstrukcji mitologii słowiańskiej przedstawionej przez Czesława Białczyńskiego jest to bóg wielki i gruby (spory), sprośny, tryskający siłami życiowymi, rubaszny, lecz wcale nie łagodny, raczej kapryśny, skory do sporów.

Sporza lub Śrecza- bogini powodzenia i szczęścia. Jej męskim odpowiednikiem jest Spor.

Stribog - bóg wiatru oraz bogactwa i dobrobytu.

Stryja-bogini wiatru, będąca małżonką i siostrą Strzyboga. W języku staropolskim słowo stryj oznaczało wiatr. Ze słowem tym wiążą się też takie pojęcia jak stryczek (w podaniach ludowych nagły, silny wiatr wieje wówczas, gdy ktoś popełnia samobójstwo przez powieszenie) czy strojeniem, struną, stroną i sterowaniem. Bogini ta też ma dawać oddech czy dech, z czym związany jest jej przydomek Dma.

Swara -bogini ognia, żaru a także upału i suszy. Jest ona żoną – siostrą Swaroga. Ze słowem swar wiążą się takie określenia wartkość, warzenie i wrzawa, a także warta. W sanskrycie svar oznacza blask i słońce.

Swarożyc- bóg ognia domowego i ofiarnego

Swaróg- bóg nieba, słońca, ognia i kowalstwa jeden z najważniejszych bogów.Swar" rzekomo miało oznaczać słońce, wykute przez Swaroga. Prawdopodobnie synem Swaroga był bóg ognia domowego Swarożyc. Wg. innej teorii Swaróg i Dadzbóg Swarożyc, jest jednym i tym samym bogiem (w drugim przypadku w wersji zdrobniałej - Swarożec).Imię Swaroga było tak święte, że przysięgano na nie. W Polsce nawet szlachta przysięgała na słońce aż do piętnastego wieku.Dzień zaczynano od pokłonu złożonego słońcu. Nie wolno było się odwracać do słońca plecami ani pokazywać na nie palcem (zwyczaj ten zachował się aż do dziś w Bułgarii). Swaróg przedstawiany był jako mężczyzna z obfitym wąsem. Jego atrybutem był róg zwierzęcy, który nosił u pasa, oraz biały koń i kogut. Jego świętym ptakiem był Raróg, czyli płomiennooki sokół, w którego mógł się zamieniać.W czasie święta Swaroga ofiarę składano z białego koguta. Wierzono także, że trzeci kur czyli pianie koguta za świtu odstrasza demony i zło oraz, że kiedy człowiek jest "na słońcu" leczy różne choroby m.in. krzywicę i inne choroby kości. Diduch - ostatni ścięty snop żyta był umieszczany we wschodnim rogu domu jako święty snop Swaroga.

Świętowit- bóg wojny, światła; również jeden z główniejszych bogów,miał cztery twarze,w ręku trzymał róg,który wypełniano miodem przy wróżbach obfitości.Jego atrybutami był miecz,proporzec,bojowe stanice.Jego kolor to czerwień. Miał świętego białego konia , którego dosiadał tylko on i jego kapłan.Koń ten był zwierzęciem wróżebnym.Prowadzono go między włuczniami i jeśli koń potrącił włucznie lewym kopytem,wróżba była dobra a jeśli prawym to była zła.

Wales (Wołos) - bóg bydła, podziemi, magii,przysięgi,sztuki,poezji,rzemiosła.Przyjmował postać czarnego kudłatego kozła ,wilkołaka, kozy, psa, tura, jelenia lub starca z długą siwą lub żółtawą brodą. Jemu podlegały wszytkie słowiańskie demony,opiekował się duszami zmarłych (nawiami), strzegł prasłowiańskiej krainy szczęśliwości Nawii.Jego zwierzęciem była sowa (przelatująca nad ranem oznaczała że ktoś umarł) i kozioł.Źródła pisane (Powieść doroczna) podają, że podczas zawierania traktatów przysięgała na niego "cała Ruś" (oprócz wojowników, którzy w tym czasie klęli się na Peruna). Karą za niedotrzymanie przysięgi miało być "wyzłocenie jak złoto" (skrofuloza).Weles występuje tradycyjnie jako antagonista Peruna, czego ślady zachowały się po chrystianizacji w folklorze jako opowieści o rywalizacji Boga z diabłem (stąd także podstawy do utożsamiania Żmija z Welesem).Późnymi wcieleniami Wołosa/Velesa był prawdopodobnie Trojan.Na obszarze Tatr znane jest prawdopodobnie smocze wcielenie Wołosa – Wołoszyn, a "tam gdzie padł (smok), wyrosła góra Wołoszyn".
Gromada otwarta Plejad zwana jest w mitologii słowiańskiej Wołosożarami, Vlašici (Wołoszycy, po serbsku "synowie Velesa"). Echem bydlęcego kultu Welesa może być Turoń.
Partnerką Wołosa/Velesa mogła być postać o imieniu Velevitka, pojawiająca się w folklorze Kaszub.Weles pełni też funkcję strażnika bydła. Jako bóg związany ze sferą chtoniczą, więc i dzikimi zwierzętami, ma moc zamykania paszczęki dzikich zwierząt, także odwracania wzroku wilków od stada.

Wąda - bogini sprawująca władzę nad wodnymi odmętami. Do imienia tej bogini nawiązuje stara legenda o Wandzie, która nie chciała Niemca poślubić i rzuciła się w otchłań rzeki. Wąda określana też jako Wanda jest w mitologii siostrą – żoną Woda. Jej czcicielami byli m.in. Nurowie, u których nosiła miano Wądy-Nurty oraz prawdopodobnie Wenedowie.

Wodo- bóg wody. Jego imię związane jest zarówno z wodą jak i z wodzeniem czy ze zwodzeniem. Jego żoną – siostrą jest Wąda.Jest panem fal i panuje nad mieszaniem się wód.

Żywia / Siwa - bogini życia i narodzin oraz uzdrawiania.

      Walka dobra ze złem

 By odzwierciedlić odwieczną walkę dobra ze złem Słowianie opowiadali sobie następujący mit. Bohaterami jego było pozytywne bóstwo i złe bóstwo.  Według mitu doszło pomiędzy nimi do starcia podczas którego doszło do następującej wymiany zdań:

- Ubiję ciebie!- rzekło dobre bóstwo do swego wroga.

-Jakże mnie ubijesz, jeśli się skryję?- odpowiada tamten.

-Gdzie?- zapytało dobre bóstwo.

-Pod człowieka.- odparł jego nieprzyjaciel z całą pewnością sądząc, iż dobre bóstwo, którego zadaniem było chronić ludzkość nie odważy się poświecić człowieka by pokonać zło.

-Ubiję człowieka i ciebie ubiję.- odpowiedział jednak tamten nie wzruszony. Odpowiedź zdziwiła złe bóstwo. Nie zlękło się jednak i zachowując swą chardość odparło:

-Skryję się pod koniem.

-Ubiję wtedy  i konia i ciebie ubiję.- w głosie ani zachowaniu dobrego bóstwa nie widać było nadal cienia wahania.

-A ja się skryję pod drzewo. Tam mnie nie ubijesz.- złość zaczęła narastać w złym duchu.

-Drzewo rozbiję i ciebie ubiję.- dobro kpiło ze zła.

-A ja się skryję pod kamień.- powiedział jeszcze bardziej sfrustrowany zły duch.

- Kamień rozbiję i ciebie ubiję.

Ta odpowiedź najbardziej rozwścieczyła złe bóstwo, które w końcu syknęło: -To ja się skryję do wody.

-Tam dla ciebie miejsce, tam się znajdziesz.- odpowiedziało zwycięskie dobre bóstwo tonem nadal spokojnym i władczym. I tak się stało. Złu i dobru po dziś dzień przychodzi stawać ze sobą do walki twarzą w twarz, lecz to pierwsze w końcu zawsze musi ugiąć się przed mocą dobra i skryć się tam skąd nie będzie mogło szkodzić ludziom.

 Istoty występujące w powyższym micie interepretowac można na kilka sposobów:

Pierwsza to walka dobra Peruna (Swaroga)- boga słońca z Walesem- bogiem magii. Jak wiemy z mitu o początku świata Wales od początków świata zamieszkiwał wody wszechoceanu, a potem po ostatecznym podziale świata pomiędzy dwóch braci zepchnięty został do podziemi. Także w tym micie występuje woda- jako schronienie dla złej mocy jak i motyw zepchnięcia zła przez dobro do najdalszego zakątka świata.
W drugiej wersji przyjąć możemy, że dobro reprezentuje Perun( Swaróg) bądź inne bóstwo solarne a zło ,żmij- istota pokrewna smokom, niegdyś uważana przez Słowian za dobrą, teraz nękająca ludzi i pomału utożsamiana ze złem.

 Historia pierwszej czarownicy


Słońce tak przyjemnie grzało, w powietrzu czuć było mocną woń kwiatów i ziół. Porastały one matkę ziemię jak okiem sięgną, a kolory ich, podobnie jak bujnej trawy były bardzo intensywne. Nad polami, łąkami i wzgórzami unosiły się wielobarwne motyle i pracowite pszczoły. Z lasu dobiegały śpiewy boginek natury, a czasem nawet udało się dostrzec  gdzieś smukłą postać którejś z nich.  Gdzieś w oddali pasły się dzikie zwierzęta . Świat był piękny, przepełniony spokojem gdyż był jeszcze młody. Nie wiele mineło bowiem lat od jego narodzin. Nie było więc w nim głodu, zła, cierpienia. Ludzie nie niszczyli świata w którym żyli ani nie zabijali bez powodu, czy dla zabawy żyjących w nim sworzeń. Wszystko to jednak miało nadjeść z czasem…

 Pewnego razu młodą dziewczyna  opuściła zagrodę, którą zamieszkiwała ze swoją rodziną i udała się do lasu na grzyby. Była piękna o: gładkiej, bladej cerze, błękitnych oczach i długich, złotych włosach splecionych w warkocze opadające jej na ramiona. Jej smukła sylwetkę okrywała biała lniana sukienka.Uroda ,z której słynęła dziewczyna sprawiała, że miała wielu konkurów. Lecz to nie tylko z owego powodzenia córki u synów sąsiadów byli dumni jej rodzice, lecz także z jej pracowitości i roztropności. Niestety wiele setek wieków minęło od tamtego czasu, wobec czego imię owej dziewczyny stało się zapomniane na zawsze…

 Złotowłosa piękność minęła już łąki i dochodziła do krańca pól gdy poczuła coś na twarzy. Były to krople letniego deszczu, który właśnie się rozpoczynał. Przyśpieszyła kroku by czym prędzej znaleźć się w lesie i schronić się pod jednym z drzew. Gdy przekroczyła granicę pomiędzy polami a lasem letni deszcz przemienił się w ulewę,  a wiatr stał sie tak silny iż z łatwością wyginał korony drzew. By nie zamoczyć ubrania dziewczyna zdjęła ubranie i schowała je w koszyku na grzyby, a sama zaś ukryła się pod jednym z drzew.  Gdy deszcz ustał założyła na siebie suchą lnianą sukienkę i ruszyła dalej w las w poszukiwaniu grzybów.

 Los był łaskawy gdyż niemalże co chwila znajdywała ukryte pod paprociami, bądź śród mchu grzyby. Grzybobranie pochłonęło ją do tego stopnia iż nie poczuła w pobliżu niczyjej obecności, ani tego, że jest obserwowana. Wtem zza jednego z drzew wyszedł ku niej czarny kozioł. Dopiero gdy usłyszała trzask drobnych, suchych gałązek pod jego nogami zwróciła na niego uwagę. Spoglądali na siebie chwile w milczeniu po czym stała się rzecz niezwykła: leśny kozioł zmienił się w zgarbionego siwego starca o długiej brodzie. Bezimienna wypuściła kosz z grzybami i postąpiła parę kroków do tyłu zakrywając usta dłońmi tak aby nie krzyknąć. Rozumiała bowiem, że spotkał ją wielki zaszczyt: stał oto przed nią sam bóg Wales. Była zarówno rada z tego powodu, lecz czuła  także w sercu strach. Bóg dostrzegł to uczucie w jej oczach i chcąc ją uspokoić przemówił do niej tymi słowy:

-Nie lękaj się. Chciałem tylko zadać ci pytanie: jakich czarów użyłaś, by pozostać suchą podczas takiej ulewy, jaka właśnie przetoczyła się nad lasem?

-Czemu chcesz to wiedzieć panie? Toć jam jest prosta dziewka, śmiertelniczka a ty sam bóg. Dlaczego miałbyś pytać mnie, istotę gorszą od siebie o tak błahe rzeczy? Czyżbyś ich nie wiedział?

-A czemuż to unikasz odpowiedzi skoro pyta cię o nią sam bóg? Odpowiedz proszę a nagrodzę cię w sposób w jaki sama wybierzesz.

Słowa te zaintrygowały dziewczynę, stała oto przed szansą dostąpienia daru od boga magii, zatem prośba nie mogła być byle jaka…Drugiej szansy mogło przecież nigdy nie być. Jak jednak zmusić boga aby obdarował ją czymś niezwykłym za cos co było tak błahe jak zwykłe zdjęcie ubrania?... Dziewczyna chwilę zastanawiała się, lecz ponaglona przez zniecierpliwionego Walesa udzieliła wreszcie odpowiedzi:

-Jeśli zdradzisz mi sekrety swojej magii, ja powiem ci, jak nie dałam się zmoczyć ulewie.

Zaskoczyła, a zarazem spodobała się ta zuchwałość władcy podziemnego świata. Wielce ciekawił go sposób w jaki śmiertelna istota potrafiła oszukać siły natury.  Przypuszczał, że skoro woła od niego takiej nagrody to nie mógł być to zwykły sposób. Musiał go poznać. Sam był też pod urokiem urody złotowłosej dlatego łatwo uległ owemu warunkowi.

 Słońce jeszcze nie zdążyło zajść gdy dziewczyna poznała już wszystkie sekrety magii, których tak zazdrośnie strzegł Wales. Nadszedł też czas aby i ona wywiązała się ze swojej części umowy. Bez strachu przed gniewem bóstwa opowiedziała mu o sposobie w jaki udało jej się zachować suche ubranie. Bóg był zawiedziony i wściekły zarazem, że dał się zwieść zwykłej śmiertelnej istocie na byle podstęp i w ciemno wyjawić jej wszystkie swoje tajemnice. Nie zabił jej jednak lecz zostawił samą w lesie  znikając w tak nagły sposób w jaki się przed nią zjawił. Dziewczyna natomiast była rada, że udało jej się wykraść sekret od samego bóstwa zebrawszy rozsypane grzyby powróciła do domu.

 Niedługo po tym zdarzeniu opuściła swoją rodzinną wieś i ruszyła w świat zabierając ze sobą zaledwie kilku uczniów- jak ich nazwała. To im przekazywała wiedzę, którą wykradła podstępem od samego Walesa. Im więcej dni trwała jej podróż i im więcej miejsc odwiedziła liczba jej uczniów rosła, a z czasem jej uczniowie poczęli nauczać swoich, a ci kolejnych następców…W końcu było ich wielu, a liczba ich ciągle rosła. Zwykli ludzie zaczęli zwać ich czarownikami i tak pozostało. Jednak bez względu na to jak wielu ich było i jak potężni oni byli w pamięci utrwalona została legenda o pierwszej z nich- zwykłej dziewczynie, która pewnego letniego dnia oszukała samego boga magii.

           Legenda o Wandzie

Jednym z dowodów na to, że Wanda prawdopodobnie nigdy nie istniała jest pochodzenie samego jej imienia. Pojawia się ono pierwszy raz w kronice Wincentego Kadłubka i jest pierwotnie zapisywane jako Węda, a potem jako Wanda- podaje się także, że poza ową wzmianką w kronice imię po ponoć nie występowało.  Podobnie jak samo imię zmyślona jest ponoć postać samej Wandy o czym także świadczą dość zbieżne fakty dotyczące dalszych losów legendarnej księżniczki.Wanda była córką Kraka. W przypadku faktycznego istnienia tegoż władcy sprawa ma się podobnie jak w przypadku jego córki- nie ma pewności czy istotnie on istniał. Nie ma wzmianek na temat dat jego panowania, ale istnieją przesłanki iż istnieć mógł naprawdę. Dowodem jest nazwa Krakowa, które władca ów założył jak i wzmianki w kronice Wincentego Kadłubka, że Krak był najpierw tytułowany księciem/namiestnikiem, który najpierw wsławił się walkami z Galami, a potem uzyskał tytuł królewski.

Tyle faktów przejdźmy jednak do legendy. Według podań Krak uchodził za władcę mądrego, sprawiedliwego i szanowanego przez swych poddanych. Mówi się o nim także, że założył gród nazwany od jego imienia- Krakowem (o czym trochę wcześniej wspomniałam). Niektóre wersje podań o nim przypisują wspaniałemu władcy jeszcze jedną zasługę- zabicie Smoka Wawelskiego, przez co zwany był później zwany Krakiem Smokobójcą…Popularniejsza wersja podania mówi jednak o tym, że czyny owego dokonał jego syn lub synowie. Niemniej świadczy to o tym, że Krak był władcą szanowanym i kochanym tym większą zatem stratę poczuli jego poddani gdy zmarł. Na dowód swej miłości do władcy usypali mu kopiec, a ziemię na niego nosili we własnych rękawach- stąd Kopiec Kraka, który możemy podziwiać po dziś nazywany jest także Rękawką.

 Władzę po Kraku  pierwotnie przejął jego młodszy syn Lech II i trzeba dodać, iż nie był to zbyt chlubny sposób. Jeszcze za życia starego króla pojawiały się pogłoski o bestii zamieszkującej Wzgórze Wawelskie nazwanej później Smokiem Wawelskim. Bestia najpierw kazała mieszkańcom przynosić sobie bydło, a potem ludzi. Stary król by zapobiec tyranii wysłał na poskromienie potwora swoich dwóch synów: starszego Kraka II i młodszego Lecha II. Bracia podstępem pokonali smoka. Podstęp ów polegał na napełnieniu skóry barana siarką i podanie jej potworowi, gdy tej zjadł przynętę poczuł ogromne pragnienie i pijąc wodę z Wisły by je ugasić pękł. Gdy królewicze mieli powrócić na dwór ojca by oznajmić mu, że zabili smoka doszło do tragedii- zawistny Lech zabił Kraka. Kryjąc swą zbrodnię ogłosił, iż starszy brat zginął tragicznie podczas walki ze smokiem. Młody król panował krótko bowiem znaleźli się świadkowie straszliwej zbrodni, którzy opowiedzieli o całym zdarzeniu. Gdy to się stało król został wygnany, a wtedy na tron wstąpiła Wanda (trzecia i ostatnia z potomków starego Kraka)…

 Wanda podobnie jak jej ojciec była kochana przez swych poddanych za swą dobroć, mądrość i sprawiedliwość. Wszem i wobec wysławiano jej wielką urodę, która miała w dużej mierze stać się przyczyną jej zguby. Dowodem na jej słynną urodę jest ponoć jej imię, które można tłumaczyć na kilka sposobów: „wędka” (od Węda), „woda”, „rusałka” a wszystkie sprowadzają się do jednego tłumaczenia, czyli „ta która urodą łowi „ (stąd może być wniosek, że jej prawdziwe imię było inne, a Wanda nadane zostało jej później, lub było przydomkiem.

Zdarzyło się podczas panowania Wandy, że polskie ziemie zostały najechane przez Niemców. Władcą i wodzem wojsk był tak zwany „tyran Lemański”, którego prawdziwe imię brzmiało Rytgier. Podczas walki jaka rozegrała się pomiędzy wojskami dostrzegł on przepięknej urody dziewczynę, która dowodziła wojskami słowiańskimi, a której uroda zapadła mu w pamięć. Walka zakończyła się zwycięstwem Polaków pod dowództwem Wandy i odwrotem Niemców. Niestety zwycięstwo owo miało bardzo gorzką cenę…

Niedługo po zakończeniu wojny na dwór Wandy przybili posłańcy Rytgiera, którzy w imieniu swego pana zaproponowali jej małżeństwo z Rytgierem. Wanda z miejsca kategorycznie odmówiła, a jej decyzji nie odmieniły nawet groźby niemieckich posłów, że w razie odmowy ich pan oznajmił, że najedzie jeszcze raz na jej ziemię i wojska jego będą niszczyć, plądrować i zabijać póki Wanda nie zgodzi się zostać żoną Rytgiera. Po odprawieniu posłów Wanda zdecydowała się na dramatyczny krok: postanowiła, że skoro jej uroda ma stać się przyczyną waśni i nieszczęścia jej ludu to nigdy nie zostanie niczyją żoną. Co więcej zdecydowała się popełnić samobójstwo skacząc do Wisły. Jej zrozpaczony lud opłakiwał ją długo i bardzo boleśnie. Sypiąc jej kopiec ludzie ułożyli pieśń, której słowa są znane po dziś dzień:

„Wanda leży w naszej ziemi, co nie chciała Niemca”.

Jeśli chodzi o Rytgiera ot ponoć na wieść o śmierci tej, którą tak bardzo pragnął przebił się mieczem. Inna wersja mówi o tym, że zabił się znacznie wcześniej- na polu bitwy, najpierw wygłaszając krótki poemat wychwalający urodę polskiej księżniczki, a ona w podzięce bogom za zwycięstwo rzuciła się do Wisły…..Jest i jeszcze inna wersja tycząca się losów Wandy. Po odparciu ataku Niemców i śmierci Rytgiera polska księżniczka rządziła jeszcze długie lata i zmarła jako dziewica. Tą wersję podaje się jako starszą, a tą o samobójstwie jako późniejszą.

  Legenda o Warsie i Sawie

Sawa nie jest imieniem słowiańskim- polskim, lecz jest najprawdopodobniej pochodzenia bałkańskiego. Tam też zwłaszcza w Serbii natrafić możemy na ślady noszenia tego imienia przez mężczyzn. Źródła nie są pewne co do tego jak owe imię zagościło w legendzie .Jedną z interpretacji jest to, że pojawiło się na terenach polskich w bardzo zamierzchłych czasach wraz z plemionami słowiańskimi, które emigrowały tutaj z krajów południowych i gdzieś, kiedyś zostało przez Prapolaków zapożyczone i z rzadka nadawane do tego stopnia, iż zachowało się do czasów powstania legendy.

Inną teorią może być to, że imię Sawa może być także zniekształconą wersją jakiegoś ze staropolskich imion (tak jak Halszka- Elżbieta). To by też tłumaczyło dlaczego choć etymologicznie męskie przypisywane jest w legendzie kobiecie. Niemniej jednak są to tylko teorie, teksty źródłowe zaś zgodne są co do jednego: imię Sawa jest imieniem zdecydowanie męskim, niespotykanym raczej na terenach dawnej Polski.

   Kolejną ciekawą kwestią są podawane w literaturze wersje samej legendy. Można je zakwalifikować w dwie grupy. Głównym wątkiem pierwszej z nich jest wątek miłosny. W jednej legendzie Wars i Sawa pojawiają się jako kochankowie, których miłość była tak silna by pokonać czary złej, zazdrosnej czarownicy. W innej wersji natomiast Wars jest rybakiem, który pewnego wieczoru słyszy nad Wisłą przepiękny śpiew. Zauroczony nim i zaintrygowany tym do kogo mógłby należeć ten głos , co noc przychodzi i szuka jego właścicielki. W końcu okazuje się nią syrena- Sawa, która spłoszona obecnością człowieka ucieka. Mijają lata, a Wars co nocy przybywa by spotkać swoją ukochaną i posłuchać jej mistycznego śpiewu. Nie spotyka jej już jednak, aż do czasu…Pewnej nocy los znów daje Warsowi szansę spotkania pięknej syreny.  Korzystając z niej rybak łapie ją w sieć z zamiarem zabrania do domu. Przerażona syrena prosi go o uwolnienie, płacząc perłowymi łzami mówiąc mu, żeby ją uwolnił, gdyż umrze ona w niewoli. Wars odpowiada jej, że nie może tego zrobić, gdyż kocha ją i chce ją mieć zawsze przy sobie. Na to ona obiecuje złożyć mu obietnicę, polegającą na tym, że jeśli tylko puści ją wolno, to ona co noc będzie przypływać nad brzeg i śpiewać mu. Poruszony łzami i prośbami syreny Wars zgadza się na propozycję i odtąd co noc,  aż do jego  śmierci kochankowie spotykali się ze sobą każdej nocy nad brzegiem Wisły.Wersje legendy należące do drugiej grupy przedstawiają Warsa i Sawę jako szczęśliwe małżeństwo mieszkające w leśnej głuszy opodal Wisly. Dalej motyw jest ten sam: nocą do gospodarzy przybywa studzony władca (książę Ziemomysł/ Kazimierz Odnowiciel) i prosi o ugoszczenie go pod swym dachem. Rady z wyświadczonej przysługi i dobroci gospodarzy ofiarowuje im okoliczne ziemie, które w przyszłości nazwane zostać mają Warszawą. Jednak wersja z królem Kazimierzem Odnowicielem podaje, że nazwa przyszłego miasta nie podchodzi od imion samych gospodarzy, lecz ich dzieci- bliźniąt: chłopca Warsa i dziewczynki Sawy. Ich ojcu nadaj król nazwisko Warsz (niestety i tu nie udało mi się dociec znaczenia) i oznajmia, że odtąd miasto jak i mieszkańcy jego mianować się będą od nazwiska zacnego gospodarza.

             Błędne ogniki

Zjawiska ze względu na swa niezwykłość w wielu kulturach stały się symbolem tego co nadprzyrodzone- czegoś czego należało się wystrzegać. Po łacinie nazwa błednego ognika brzmi- ignis fatuus, po angielsku- hinkypunk, fińsku- lekkiko, a w kulturze słowiańskiej nazwa jego była wielce różnorodna: skrzenie, światła, skrzadła, zwodnik, Moczarowie, bagniskowiec, czy wreszcie błędny ognik. Najpierw przedstawię błędnego ognika w pojęciu ogólno kulturowym, a w drugiej części- osobno skupię się na kulturze słowiańskiej.
We wszystkich wierzeniach błędny ognik opisywany jest jako istota niezbyt przychylna ludziom. Jej celem jest bowiem zwrócenie na siebie uwagi wędrowca, sprawienie by podążał zań głęboko, głęboko w leśne ostępy, a następnie gdy nieszczęśnik będzie już daleko od bezpiecznego traktu- znikniecie mu z oczu i pozostawienie go samemu sobie. Najczęściej na pewną śmierć: z wycieńczenia, rozszarpania przez dzikie zwierzęta, bądź utonięcia w bagnie. Wtedy osiągnąwszy swój cel, zazwyczaj błędny ognik zostaje uwolniony i może odejść w zaświaty bowiem jego miejsce zajęła kolejna zbłąkana dusza. Powszechnie wierzono bowiem, iż błędne ogniki rodziły się z dusz ludzi którzy: utonęli na bagnie, zostali zamordowani, bądź byli nierozważnymi wędrowcami którzy zmarli z wycieńczenia i którym nigdy już nie było dane wrócić do domu- choć bardzo tego pragnęli.Rzadko komu kto podążył w drogę za głodnym ognikiem zdarzało się wrócić powrotem. Istnieją jednak opowieści mówiące o tym, iż błędne ogniki czasem strzegą skarbu.  Jeżeli śmiałek był wystarczająco sprytny mógł zdobyć strzeżony skarb- co było nie lada wyczynem bowiem czekało na niego wiele prób. Jednak jeśli mu się udało do końca swych dni żył w dostatku, a jeśli nie jego dusza została stracona na wieki.Ogniki wabiły ludzi nie tylko swym blaskiem, lecz także bajecznym i czystym głosem, którym wręcz hipnotyzowały swe ofiary. Jeśli chodzi o ich blask to według podań przyjmował on kilka barw, po których rozpoznać można było jaką mocą  danej nocy dysponuje owa stracona duszyczka . Jako neutralne uznawano ogniki świecące białym, lub żółtym blaskiem zazwyczaj nie miały mocy by wyrządzić człowiekowi zbyt wielkiej krzywdy, podobnie jak zielone. Ich rolą było jedynie zwodzenie. Większe niebezpieczeństwo czyhało ze strony niebieskich, ze spotkania z którymi przy odrobinie szczęścia i sprytu udawało się wyjść cało w przeciwieństwie do czerwonych, których to spotkanie wróżyło niechybną zgubę.W kulturze słowiańskiej błędne ogniki, czy inaczej- zwodniki można zakwalifikować na dwie grupy. Jedna to światła- nie odbiegające wyglądem ani sposobem działania od wyżej przeze mnie podanego, ogólnego opisu ognika. Drugą grupą są skrzadła, które przybierały kilka najróżniejszych postaci, pojawiały się w nieco innych miejscach  jak i  inaczej postępowały ze swymi ofiarami w przeciwieństwie do zwykłego zwodnika. Skrzadło jawiło się zwykle tam gdzie leżał ukryty skarb, bądź w miejscach potężnych pożarów, które przeważnie strawiły całą wieś- lęgły się one bowiem z dusz ofiar pożarów, bądź osób zamordowanych dla bogactwa. To właśnie skarby były „przynętą” skrzydeł. Ludzie udawali się w miejsca  gdzie według plotek znajdowały się ukryte przez rabusiów skarby, a kiedy zdawało im się, że już je odkryli padali ofiarami tych istot. Zazwyczaj byli żywcem pożerani, rozdzierani na kawałki bądź paleni. Czasami skarb na poszukiwania którego wyruszali wędrowcy nie był wcale prawdziwy- było to skrzadło które przybrało jego kształt by zwabić niczego nie podejrzewającą ofiarę. Mogło ono także przybrać postać człowieka z latarnią (stąd zwano je czasem latarnikami), bądź rozkładających się ciał (odpowiedników znanych nam  powszechnie zombie). Jakiejkolwiek formy nie przyjęłoby skrzadło miało tylko jeden cel: zwabić i zabić naiwną istotę jaką jest człowiek.

 Słowiańskie demony i potwory

      Licho

Niewiele jest wzmianek o tym jak ono może wyglądać ani jakiej jest płci. Według wierzeń wynika to z tego, że ponoć niewielu ludzie mogło je zobaczyć. W niektórych regionach zachowały się wzmianki  o tym jak mogłoby ono wyglądać, ale najbardziej popularną wersją jest ta która przedstawia je jako bardzo starą i szpetną kobietę z jednym tylko okiem.Jak to się mawia „licho nigdy nie śpi’, za to wędruje po świecie sprowadzając na ludzi najróżniejsze nieszczęścia: choroby, zarazy pośród ludzi i zwierząt, niszczy plony, sprzęty domowe, podpala cały ludzki dobytek- słowem przynosi ze sobą wszelakie możliwe zło. Potrafi także doprowadzać ludzi do niezgody, a nawet zawiści której skutki mogą być bardzo tragiczne. Ponadto namawia ludzi do czynienia złego, szkodzenia innym- człowieka o najszczerszym (mogłoby się wydawać ) sercu jest w stanie skusić do złego. Ludowa mądrość mawia, że licho potrafi nękać swe ofiary latami i odchodzi dopiero wtedy gdy doprowadzi ich do całkowitej zguby, bądź widząc że jego wysiłki idą na marne, bowiem natrafiło na ludzi o zbyt czystym sercu zbyt silnej woli.


     Mamuny

Są to demony  przedstawiane jako pokraczne, stare kobiety o owłosionym ciele i długich, zwisających piersiach (podania ludowe mówią o tym, że zarzucają je sobie na plecy-dla wygody, a służą one im także jako kijanki do prania).Zamieszkują one lasy. Najbardziej niebezpieczne są one dla kobiet w ciąży i dzieci. Te drugie jeśli spotkają na swej drodze-topią, jeśli zaś chodzi o kobiety to potrafią je uprowadzić do swych jaskiń gdzie bardzo długo dręczą, a ich nienarodzone dzieci (zwłaszcza nieślubne) zamieniają w mamuny. Mamuny szkodzą przyszłym matkom, zsyłając im koszmarne sny oraz zmuszając do wymiotów, sprawiają, że puchną im nogi itp. Na szczęście można było przeciwdziałać ich zakusom. Należało mieć przy sobie coś metalowego i ostrego, np. szpilkę lub agrafkę. W czasie porodu należało zwiększyć wielkość amuletu i pod łóżko wkładało się duży nóż lub nawet pług. .Mamuny potrafiły też zabrać dopiero co urodzonemu dziecku cień, co sprawiało że dziecko wyrastało na przygłupa lub szaleńca. Ich popisowym numerem jest zamiana niemowląt - w miejsce dziecka podkładają bliźniaczo podobne niemowlę, będące jednak dzieckiem czarownicy i demona. Niemowlę takie po wyrośnięciu staje się zwykle złoczyńcą, w dzieciństwie zaś charakteryzuje się wielką złośliwością i paskudnym charakterem. Np. wyjada wszystko z garów, sika do mleka by skwaśniało itp. Często za dziecko podmienione uznawano dziecko np. chore na autyzm (charakteryzujące się niezwykłą urodą, niespożytym apetytem przy stałej wadze ciała oraz najbardziej przerażającym - nieustającym płaczem i całkowitym brakiem snu). Autyzm objawia się z reguły po kilku miesiącach od urodzenia, więc wtedy miała właśnie następować "podmiana".Dzieciom należało przywiązać do ręki czerwoną wstążeczkę lub chociaż czerwoną nitkę.Skutecznie chroniło to przed podmianką.Stwory te nie cierpią dzieci, ani kobiet w ciąży gdyż zrodzone są z dusz porzuconych zazwyczaj nieślubnych dzieci, bądź poronionych płodów (głownie umyślnie).

    Płanetnik - (chmurnik, obłocznik)

postać z wierzeń starożytnych Polan  i południowych Słowian, życzliwy duch powietrzny. Wierzono, że Płanetnik opiekuje się chmurami, zsyła deszcz i grad, napełnia wodami rzeki, ciska pioruny. Płanetnikami zostawały dusze zmarłych nagłą śmiercią i samobójców (głównie wisielców i topielców). Przychylność płanetników można było zdobyć rzucając mąkę na wiatr lub do ognia.Płanetnikami nazywano także ludzi przeprowiadających pogodę.

      Perepłut

postać z wierzeń starożytnych Słowian,  
prawdopodobnie demon wodny.

       Strzyga

demon z wierzeń prasłowiańskich. Był to stwór podobny nieco do wąpierza. Najczęściej strzygą być miało dziecko zmarłe jeszcze za życia płodowego lub krótko po urodzeniu. Strzyga wysysała krew, wyżerała wnętrzności i latała pod postacią sowy po nocach. Podobnie, jak całą jej rodzinę, strzygę należało trwale unieruchomić poprzez spalenie, tudzież powbijanie gwoździ, czy pali w różne części cielska.

       Południce

Demony te lęgną się z dusz młodych kobiet- głownie tych które zmarły będąc zaręczonymi, bądź krótko po ślubie. Po śmierci snują się one w postaci pięknych kobiet o bladej surowej twarzy ,ubranych na biało, ze złotym sierpem zatkniętym za pas. Według legend często widywano je w towarzystwie sfory czarnych psów.złośliwy i morderczy demon polujący na tych, którzy niebacznie w samo południe przebywali w polu. Zabijał dorosłych (np. kosiarzy czy oraczy pracujących w pełnym słońcu) oraz porywał dzieci bawiące się na skraju pola, szczuły swoimi psami lub zakopywały w ziemi. Niekiedy zadowalał się "tylko" pozbawieniem ofiary na jakiś czas przytomności lub zesłaniem potężnego bólu głowy.Młodzieńców pracujących przy żniwach kuszą do błogich rozkoszy w zbożu, a kiedy ci podążają za nimi zmuszają ich do zjadania robactwa, lub zabijają. Jeśli w bezwietrzny dzień łany zboża nagle zaczynały falować to było jasne, że południca jest tuż tuż. Szczególnie lubiła przebywać wśród łanów łubinu. Nie było przeciw niej obrony
- należało po prostu w okolicy południa unikać przebywania na polu a już szczególnie drzemki na polu. Śpiący był bowiem szczególnie pożądaną ofiarą. Południca nie lubiła cienia, więc dobrze było przesiedzieć południe w cieniu drzew - tam demon nie miał dostępu.
 .
       Bebok (babok, bądź bobok)

 Podania o tym demonie/ straszydle występują zazwyczaj na Śląsku. Jest on odpowiednikiem Baby Jagi czy Boogeymana, którym rodzice straszą swe dzieci.  Zamieszkiwał zazwyczaj ciemne lasy, bądź piwnice starych domostw.

      Dydek

Pomniejszy demon z wierzeń prasłowiańskich. Dydków było wiele, ale każdy pełnił inną funkcję i miał swoje imię. Dydki pomagały Peklencowi, były jego rycerstwem, wojennym zastępem. A oto kolejne ich postacie:

  •         Bies ( Bis) powodował u ludzi złych szaleństwo i w                          
                ten sposób nie pozwalał czynić krzywdy innym lub            
                popełnić zbrodni.
  •         Czart kazał się buntować przeciwko ciemiężcom i  
                panom tego świata
  •         Darmopych czynił niegodziwców pyszałkami i            
                skazywał ich na ośmieszenie.
  •         Kaduk karał złośników poważną chorobą, a pojawił 
                się chyba w czasach chrześcijańskich, bo zdradza                       
                to jego brzmiące z łacińska imię.
  •         Kat tropił grzeszników na tym i tamtym świecie, a        
                posługiwał się sumieniem, dręcząc je    
                niemiłosiernie.
  •         Matołek powodował u złych ludzi nietrafne    
                wyobrażenia przewidzenia, wiodąc ich do    
                samounicestwienia.
  •         Paskuda przeszkadzał w zbytkach i uciechach.
  •         Pokusa był jedynym Dydkiem kuszącym do złego                
                Czynił to jednak tylko ludziom niegodnym, by się     
                zatracili w złu niczym komary w ogniu.
  •         Przechera zarażał zarozumialców chorobą     
                mędrkowania, czyniąc z nich głupio-mądrych.
  •        Rogalec podsycał i wzmacniał wiarę w niepoważne                   
                zabobony, przesądy i gusła u tych, którzy nie 
               chcieli wierzyć w słowiańskie bogi.
  •         Rzędzicha budził tęsknotę rządzenia u ludzi tego  
                niegodnych, co ostatecznie kończyło się totalnym
               ośmieszeniem. Jak za Trentowskim powtórzy Szyc:
              "  Dotykał on także niewiasty, mężowskiej władzy w
               domu chciwe, które z tego powodu nazywano
               Rzędzichami.
  •         Smółka rozkochiwał rozpustnych młodzieńców w  
                starych kobietach, więc lubiły go panny w
                podeszłym wieku.
  •       Sobierad rozwijał najpierw w duszy niegodziwego 
              człowieka samouwielbienie i sobkowstwo, a potem
              pokazywał mu własne zadufanie.
  •       Szumrak wzmagał pychę i warcholstwo.
  •       Warchoł namawiał do kłótni, które kończyły się  
              bójką.
  •       Wróg kazał widzieć złym ludziom w przyjacielu    
              wroga i w ten sposób pozbawiał ich przyjaźni i
              życzliwości.
  •     Jędzon posługiwał się jako karą wyrzutami sumienia.
  •     Złydzień (Kauk) to chytry i 
            złośliwy karzeł mający postać     
            starego dziecka. We dnie kusił on ludzi do
            lubieżności, a straszył ich w nocy. Nieposłusznych
            wrzucał do studni, wprowadzał na błota i chrapy,topił
            w rzekach, wieszał po drzewach. Gdzie się rozgościł,
            tam ludzie odchodzili od rozumu i kończyli
            samobójstwem. Najzłośliwsza w zastępach Peklenca
            to była istota.

       Koczkodany

 W pierwotnych, starosłowiańskich wierzeniach demon ten przedstawiany był w postaci kobiety, później- pod wpływem chrystianizacji: mnicha; istnieją także podania, że potrafił przybierać postać kota morskiego lub małpy.Najbardziej znanym atrybutem koczkodana była jego niezwykła zwinność którą wykorzystywał do straszenia ludzi. Jednak jeżeli komuś za pomocą podstępu, bądź magicznego sposobu udało się zmusić koczkodana do współpracy to pomagał on takiemu człowiekowi wykonywać najtrudniejsze, najdziwniejsze i z pozoru nie wykonywalne zadania.
        
            Mara

demon śmierci , zwłaszcza zbiorowej ,kukłę Mary palono podczas święta Kupały  (w noc przesilenia letniego). Pierwotnie prawdopodobnie bogini śmierci.

        Porońce

 Porońce podobnie jak mamuny stanowiły poważne zagrożenie dla kobiet w ciąży. Podobnie jak w przypadku tych wcześniej wymienionych przeze mnie demonów porońce rodziły się z poronionych płodów (stąd oczywista nazwa). Jednak w przeciwieństwie do mamun porońcem zostać mogło zostać każde dziecko- nie tylko umyślnie poronione, czy nieślubne. Wystarczyło tylko by urodziło się martwe i nie otrzymało odpowiedniego pochówku, bądź te które zostało poronione przez matkę jeszcze w czasie ciąży.
Porońce zamieszkiwały lasy, gdzie straszyły po nocach (późnymi wieczorami) ciężarne kobiety które się tam zapuściły. Metoda Oborny przed nimi polegała na tym nie dać się im zastraszyć i pokonać swój strach. Jeśli jednak kobieta zaczynała uciekać w popłochu jej dziecko było już zgubione. Prońce dopadały ją i porywając dziecię z jej łona i  pożerały je.

        Świczek albo świecznik 

demon  w wierzeniach słowiańskich pojawiający się na mokradłach, często na brzegach lasów, wabiący nocą żółtym światłem nieostrożnych podróżników, a następnie ich uśmiercający.

          Zmora / Mara / Kikimora

Najpopularniejszy demon wśród starożytnych Słowian była zwana też kikimorą  lub marą, (stąd powiedzenie "sen - mara, Bóg wiara"). Mara to dusza człowieka, który zmarł nagłą śmiercią bez rozgrzeszenia. Jej specjalnością było bolesne duszenie śpiących, a szczególnie dziewek. Zmora zaś mogła być duszą zmarłej osoby, ale równie dobrze mogła to być złośliwa dusza żyjącej osoby, która korzystając ze snu "właściciela" opuszczała jego ciało i używała ile wlezie. Dana osoba mogła nawet nie wiedzieć, że jej sen uwalniał zmorę. Zmorami często bywała siódma córka danego małżeństwa
. Na "zmorowatość" wskazywać też mogły zrośnięte nad oczyma brwi lub różnokolorowe oczy. Zmora lubiła się w nocy sadowić na piersiach śpiącej osoby i powoli pozbawiać ją tchu. Zmora miała możliwość transformacji w rozmaite zwierzęta: kota, kunę, żabę, mysz a także w przedmity martwe, jak słomka czy igła. Jeśli zatem Słowianin budził się rankiem z uczuciem, że coś go całą noc gniotło w piersiach i znalazł tam np. śpiącego kota - no to wiadomo; zmora! Los takiego zwierzaka nie był do pozazdroszczenia. Jak można było uchronić się przed zmorą i marą? Skuteczną metodą była zmiana pozycji snu - tzn. należało położyć się w łóżku odwrotnie, tam gdzie nogi - głowa. Myliło to większość demonów. Dodatkowo można było spać ze skrzyżowanymi nogami. A jeśli obudzimy się w nocy i ujrzymy dławiącą nas zmorę (lub marę) możemy obiecać jej sera, bo powszechnie wiadomym było, że demony te uwielbiają nabiał. Ale biada jeśli ktoś nie dotrzymał obietnicy - wkurzona kikimora zaduszała takiego delikwenta na śmierć. Ogólnie był to demon dość naprzykrzający się ale łatwy do okpienia i zasadniczo nieszkodliwy. Szczególną odmianą zmory był inkub i sukkub, czyli demon objawiający się pod postacią mężczyzny lub kobiety i kochający się ze swą ofiarą, czasem za jej zgodą, czasem bez, czasem na jawie, czasem (częściej) we śnie. Jeśli jakaś dziewka w czasie snu stękała i miotała się po łóżku to niewątpliwie właśnie jakiś demon się z nią zabawiał. Wskazane było ją szybko zbudzić, bo inaczej mogło się to skończyć ciążą i to wcale nie wyśnioną tylko jak najbardziej rzeczywistą.

          Nocnice, Dusiołki

Pod tymi nazwami kryły się demony przychodzące do ludzi nocą. Sprowadzały nać: koszmary, dusiły, wypijały krew i energię życiową.          

            Wilkołak

to w wielu mitologiach (m.in. słowiańskiej i germańskiej) i legendach człowiek, który potrafił się w określonym czasie (np. pełnia księżyca) przekształcić w wilka. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Po powrocie do ludzkiej postaci nie pamiętał niczego, co czynił w wilczej skórze. Niekiedy nawet człowiek taki nie wiedział, że jest wilkołakiem. Skuteczną metodą obrony przed wilkołakiem było mieć przy sobie coś srebrnego, gdyż stwór ten nienawidził srebra. Wilkołaka, gdy zmienił się w wilka, nie można było zranić żadną klasyczną bronią. Chyba, że użyto srebrnego ostrza, lub w czasach nam bliższych srebrnej kuli. Taka broń powodowała natychmiastowe przerwanie przemiany w wilka i powrót do ludzkiej postaci. Wszelako należało uważać przy polowaniu na wilkołaka, gdyż jego ukąszenie sprawiało, że ukąszony również stawał się wilkołakiem, podwładnym tego, który go ukąsił. Zabicie pierwotnego nosiciela (zwanego przywódcą lub "alfą") nierzadko zwalniało z klątwy (lub choroby, zależnie od podejścia) wszystkich przez niego ukąszonych. Osobę, o której wiedziano, że jest wilkołakiem, dobrze było pętać przy pełni księżyca srebrnym lub ostatecznie metalowym łańcuchem. Uniemożliwiało mu to przemianę w wilka.

      Wietrzyca

Według górali kobiecy demon, który atakuje podczas huraganów. Ludzi nęka zsyłając ból w kościach, a także odejmując im mowę. Istniał pewien magiczny rytuał, który pomagał się przed nia ustrzec.

     Wij

 Jeden z dwóch znanych z imienia smoków z mitologii słowiańskiej. Ze względu na fragmentaryczność przekazów możliwe jest jedynie schematyczne odtworzenie tej postaci.Wij zamieszkiwał podziemia, prawdopodobnie będąc sługą Czarnoboga lub Niji i dowódcą piekielnych armii. Wij podobno prawie cały czas spał. Jego wzrok miał zabijać, a powieki były tak ciężkie, że pomniejsze demony musiały je stale podtrzymywać widłami. Wij miał gromadzić armię ciemności do ostatecznego uderzenia.W przekazach znajdują się także ślady mitu o walce Peruna z samym Wijem i z jego armią.
     
      Baba Jaga 

w mitologii słowiańskiej złaczarownica, zazwyczaj przedstawiana jako stara kobieta żyjąca samotnie z kotem w lesie. Domek Baby Jagi może być z piernika albo stoi na kurzej stopce. Zwabia do siebie dzieci zagubione w lesie, by potem je zjeść. Domek Baby Jagi otacza płot dekorowany czaszkami ludzkimi.
Baba Jaga potrafi latać na piecu, na moździerzu i na miotle lub na kotle. Wtedy używa miotły, żeby zatrzeć swój ślad. Kot strzeże jej chaty i jest jej doradcą. Także płot dookoła chaty jest magiczny i strzeże domu. Baba Jaga rozumie mowę zwierząt, zna się na ziołach. Lubi rzucać uroki i szkodzić ludziom, ale czasami pomaga w trudnych sytuacjach i ma dobrą radę dla wszystkich, którzy wiedzą czego chcą.
Baba Jaga nie jest dokładnie identyczna z europejską czarownicą, zwłaszcza z bajki o Jasiu i Małgosi przekazanej przez Braci Grimm. Baba Jaga jest przedstawiona w bajce "Piękna Wasylisa" lub "Dzielna Wasylisa i Baba Jaga". Jej główną postacią jest młoda dziewczyna która chce od Baby Jagi (jako bogini) dostać ogień dla siebie i rodziny. W mitologii węgierskiej Baba Jaga była dobrym Elfem ale potem w wyniku chrystianizacji zmieniła się w czarownicę.
Przysłowie ludowe brzmi tak: "Słońce świeci a deszcz pada, Baba Jaga dzieci zjada."

    Trzybek

Demon z wierzeń prasłowiańskich. Roznosił po świecie zarazy i morowe powietrze. Peklenc korzystał z jego usług, gdy ludzie zachowywali się niegodnie i zbyt wielu zachowywało się rozpustnie.

     Bobo

demon z wierzeń prasłowiańskich. Miał wiele innych imion, jak chociażby Buba, Buka, Bubbul, Macha, Matoha, Motolica. Nazywano go również Kasznej i Kosznej, a potem lud począł mówić Kościej, bo przecież był to "kościany mąż straszliwy". Bobo towarzyszył spotkaniom czarownic na Łysej Górze i może dlatego często mówiono nań jako o dozorcy czarownic. Jeżeli czarownice chciały skrzywdzić poczciwego człowieka, wtenczas Bobo ukazywał im się jako kozioł i wtedy przerażone jego strasznym wyglądem uciekały na miotłach. Czyniły to w takim popłochu, że łamały ręce, nogi lub ginęły, spadając na ziemię. Spotykała je kara dlatego, bo miały szkodzić swoimi czarami tylko ludziom złym.

    Marchołt

 Demon z wierzeń prasłowiańskich, który "wchodzi w ciało umarłego grzesznika i wyprowadza je z grobu co północ, odprawując mu na ziemi, ku nauce i przestrodze żywych, te same harce, jakie duch potępiony, niegdyś w nim mieszkający za karę odbywać musi w piekle". Nie można sobie było z nim poradzić i w żaden sposób odpędzić. Na nic było, gdy napotkanemu o północy Marchołtowi odcięto nawet głowę. Brał on bowiem ją pod pachę i rzucając nią straszył ludzi jeszcze bardziej. Jego nocne wędrowanie kończyło się dopiero wtedy, gdy głowę odcięto mu w grobie. Żoną Marchołta była Powaliska.

     Nawie

Były to dusze ludzi zmarłych nagle, bądź te które przebywały w królestwie zmarłych opuszczając ją z jakiegoś powodu. Na ziemi pojawiały się w postaci: ptaków, motyli ,wilkołaków i innych upiorów. Ich bytność w świecie żywym nie zwiastowała niczego dobrego- zazwyczaj zarazy. Dla pojedynczego człowieka spotkanie z nawią wiązało się z rychłą śmiercią.

       Ops

demon z wierzeń prasłowiańskich. Przychodził niewidzialny do domów, gdzie tańczono "lubieżnie" oraz był "nierząd i wszeteczna uciecha", i sprawiał, że beztrosko rozbawieni domownicy mieli poczucie winy i wykazywali chęć poprawy. Mogli go jednak ujrzeć tylko - z zewnątrz - ludzie uczciwi, patrzący do izby przez dziurkę od klucza. Ops nie ukazywał się nigdy oddającym się nierządowi w miejscach rozpusty. Jedynie ludzie porządni, zacni i cnotliwi mogli oglądać go twarzą w twarz. Potem opacznie zrozumiano jego rolę i w czasach nowożytnych Opsa uznano za patrona rozpusty. Dlatego popularne stało się w średniowieczu powiedzenie: "Idźmy na ops", czyli na "niecnotę".

      Liton, Litun 

Zły duch zsyłający na ludzi koszmary. Jego żywiołem było powietrze.

      Wąpierz
     
Wąpierz to według wierzeń starożytnych Słowian zmarły żywiący się krwią śmiertelnych. Mówiąc dokładniej – ciało ożywione przez demona. Nienawidzi światła słonecznego i dnia, ponieważ słońce jest dla niego mordercze. Dnie spędza w grobie lub w lochach, noce schodzą mu na polowaniach na ludzi. Objawami działania wąpierza miały być: coraz większe osłabienie, bladość i pot na czole po obudzeniu oraz koszmarne sny i stałe uczucie wielkiego zmęczenia.
Wąpierze nie lubią czosnku i cebuli, stąd dobrze jest mieć w domu nieco tych warzyw. Wskazane jest ich spożywanie. Wąpierza można też skutecznie odstraszyć wbijając nóż w jego cień. Demony te mogą przybierać też postać nietoperzy. Wąpierze w swym demonim wcieleniu są wrażliwe na srebro, które je odstrasza, ale nie unicestwia. Można natomiast unicestwić ciało, w którym przebywa demon, przebijając spoczywające w grobie zwłoki drewnianym kołkiem. Wskazane też jest odcięcie trupowi głowy i włożenie jej między nogi. Jeśli jakiś ciało zmarłego po wykopaniu z grobu nie wykazuje widocznych śladów rozkładu, oznacza to, że jest to wąpierz.
Słowiański wąpierz trafił do kultury angielskiej pod nazwą "vampyre"

Duchy słowiańskich lasów

     Bugaje/Szyszymory

są to słowiańskie istoty- duchy opiekujące się lasem. Tym ludziom, którzy zapuszczając się w las szanują wszystkie jego prawa i żyją w zgodzie z nimi, nie niszcząc nic bezsensownie i nie zabijając nawet najmniejszego stworzenia ,bugaje jawią się jako istoty przyjazne. Czy to dzień, czy bezksiężycowa noc pomagają ludzkiej istocie w znalezieniu drogi powrotnej do domu. Ochraniają ją także przed: napadem rozbójników, zgrają wygłodniałych wilków oraz złymi duchami lasu- przed którymi człowiek jest bezbronny. Czasem nawet potrafią doprowadzić człowieka do ukrytych w sercu lasu skarbów, nagradzając go na przykład za dobry uczynek lub szacunek jaki wykazuje. Pomóc mu mogą też w odnalezieniu zaginionej w lesie trzody. Takie są bugaje dla ludzi dobrych wobec lasu. Jeśli zaś ktoś bezmyślnie zabija leśne stworzenia takie jak np.: muchy i pająki lub niszczy bogu winne rośliny, dosięga go gniew bugaja.Wygląd ich nieco przywodzi na myśl tolkienowskie Enty .Bugaje mogą liczyć sobie różnoraki wzrost, a wraz z ich wzrostem zmienia się barwa ich ciała- im większy bugaj tym ciemniejszy kolor brązu przyjmuje jego ciało. Mówiąc o wzroście należy nadmienić bardzo istotną rzecz- pod każdą postacią bugaj-szyszymor (lub szyszymora) zwie się inaczej i troszkę inaczej wygląda przez co ludzie uważali każdą formę tych stworzeń za zupełnie inną istotę, podczas gdy cały czas był to bugaj, tylko pod inna postacią. Jego postacie:

     szyszak

 jest to najmniejsza postać jaką potrafią przyjąć te istoty. Jak sama nazwa wskazuje szyszak wygląda niczym mała szyszka, z tułowia wyrastają mu cienkie niczym gałązki nogi i ręce, a głowa jest trójkątna. Oczy bugaja-szyszaka są żółte, a usta drobne, okrągłe i czarne. Stwór ten też nigdy ich nie zamyka.

       bugaj

ma wzrost zwykłego człowieka, a jego wygląd niczym nie różni się od wyglądu szyszaka (którego po prostu jest tylko większą wersją)

      bubacz

jest średniego wzrostu (jak na bugaja, bowiem od człowieka jest dużo większy). Wygląd jego niczym nie różni się od poprzednich jego postaci, poza kilkoma szczegółami. Bubacz nosi kapelusz o szerokim radzie spod którego wystają jego włosy- przypominające patyki.

      szyszymora


jest to ostatnia, największa postać tych istot , jest to istny olbrzym. W tej postaci wygląd tych istot zmienia się najbardziej. Nogi jego przypominają olbrzymie, poskręcane korzenie. Ciało niegdyś pokryte szyszkowatymi łuskami staje się teraz spękaną kora- tak jak u drzew. Na czubku jego głowy widnieje korona całkowicie pozbawiona liści, którą tworzą posplatane  z sobą wyrastające z głowy narośle i konary. Swe żółte oczy szyszymora otwiera dopiero nocą, usta zaś podobnie jak oczy przez większość czasu pozostają zamknięte przypominając narośl, a gdy raz na jakiś czas szyszymora je otworzy wyglądają niczym dziupla.

        Borowy

 zwany często Leśnym Dziadkiem. Jest opiekunem wszystkich zwierząt i roślin znajdujących się w lesie. Według legend można bo było spotkać pod postacią niedźwiedzia, bądź staruszka o bardzo bladej twarzy i z sękatym kijem w ręku. Potrafił też zmieniać swój wzrost. Podobnie jak u bugjów jego stosunek do ludzi zależał od tego jakie podeście prezentowali w stosunku do lasu. Jeżeli są dobrzy i się zgubią- pomaga im znaleźć drogę a nawet wiedzie ich do najbliższej osady. Jeśli są źli wodzi ich na manowce i zostawia zagubionych pośrodku lasy, bądź co gorsze- na moczarach. Leśny Dziadek dla żartu lubi też podokuczać dzieciom. Np. wysypuje im z koszyków z wielkim zapałem uzbierane grzyby lub jagody, ale chroni je też przed atakami rabusiów i leśnej zwierzyny.

      Leśnice i Laskowce

jest to dziki, obcy ludziom lud zamieszkujący leśne ostępy i knieje. Są krępi, grubawi i nie proponcjonalni: posiadają krzywe nogi, krótkie ręce i ogromną głowę. Ciało ich jest zazwyczaj ciemnozielone i porośnięte włosem przypominającym igły (jak u drzew iglastych, tyle że twardsze), prócz twarzy, która jest nie zarośnięta i ma jaśniejszy odcień zieleni. Stworzenia te pachną przyjemnie- np. niczym sosny czy świerki. Żeński rodzaj zwie się Leśnicami i cechują je: obwisłe piersi, porośnięte szczeciną, podobnie jak ich łono. Ich męskie odpowiedniki zwie się Laskowcami.  Piersi ich porośnięte są nieco kręconymi włosami a ich przyrodzenie jest nad wyraz długie i całe porośnięte. Zarówno u kobiet i mężczyzn tego gatunku włosy na głowie splatane są w strąki przypominające dredy, a na czubkach głowy wyrastają pędy młodych roślin. Wiek ich jest trudny do określenia.Leśnice i Laskowce chronią zwierzynę leśną zwłaszcza znajdujące się w okresie rui oraz matki z młodymi, lub te będące jeszcze w ciąży. Jeśli człowiek zabił takowe zwierzę narażał się na gniew tego leśnego ludu.Jeśli chodzi o ich stosunek do człowieka to nie należy on do zbyt nam przychylnych. Jeżeli człowiek natchnął się na te istoty przemierzające w grupie las, bądź pląsające przy świetle księżyca to powinien jak najszybciej oddalić się stamtąd starając się nie dać znać o swej obecności. Leśnice i Laskowce darzące nienawiścią człowieka gotowe są w każdej chwili rzucić się na niego i na strzępy rozszarpać.  Choć podania wspominają o nieco innym zachowaniu ich wobec człowieka. Ma ono miejsce latem- podczas okresu ich godów. Podobno wtedy stworzenia te są skłonne obcować z ludźmi lub leśnymi zwierzetami.

       Wilce/Sjeny

Istoty zwane są Wilcami- jeżeli opuszczają swoje schronienie, czyli drzewo, które zamieszkują ; a Sjenami- gdy przebywają w jego środku i są niewidzialne. Tak jak już przy okazji wspomniałam istoty te zamieszkują drzewa, znajdujące się na ich własnym terytorium. Każdy bowiem wilc- sjen ma swoje konkretne miejsce nad którym sprawuje pieczę, które opuszcza raz do roku. Czasem też zdarza się, iż coś zmusi go do kolejnego opuszczenia swojego terenu, ale jest to bardzo silna konieczność. Na przykład ukaranie kogoś- stworzenia te znane są tego iż każą tych, którzy na to zasłużyli. Im też czasem ukazują swoją postać ( zazwyczaj są niewidzialni).Dawniej ludzie ponoć potrafili odnaleźć takowe drzewo, rzekomo zamieszkałe przez sjena. Zazwyczaj wyróżniało się czymś szczególnym np. :było bardzo wiekowe, większe niż inne w okolicy, miało inną korę i ulistnienie inne niż pozostałe drzewa; miało wspaniała koronę, było powykręcane w nietypowy sposób lub pień miał kilkanaście odnóży. Często wyznacznikiem tego wyjątkowego drzewa był jego kształt przypominający ludzką, męską postać lub gdy wizerunek męzaczyzny dało się zobaczyć na korze owego drzewa. Dawni Słowianie bardzo czcili takie drzewa i zamieszkującego w nich Sjena, aby tym samym zapewnić szczęście swemu rodowi i przyszłym potomkom.Jeśli chodzi o konkretny wygląd wilca-sjena trudno jest jednogłośnie orzec jakiż on był. Nawet nie będąc Sjenem, Wilc bywał raczej niewidzialny. Jedynymi wyjątkami były dni w których odbywał gody z wiłami, wtedy to przybierał swą widzialną postać. Tak samo działo się, gdy przybywał do tego kogo miał ukarać. W tekstach poświeconych tym stworzeniom nie znalazłam żadnego opisu co do wyglądu wilca. Prawdopodobnie nie różnił się o niczym od zwykłego, młodego mężczyzny. Świadczy o tym fakt, że w źródłach nie było wzmianek o jakiś anomaliach na jego ciele. Kolejnym dowodem jest fakt, iż teksty podają, że na korze drzew można było dostrzec męską postać, lub drzewa podobną do takowej postać przyjmowały. Oba fakty wskazują na to, że Wilce-Sjeny przebywające w widocznej postaci miały wygląd zwykłych mężczyzn Zapewne byli oni wiecznie młodzi i nad wyraz przystojni, skoro wchodzili w związki z istotami tak pięknymi jak wiły.

       Badnjak

stworzenia, a właściwie duchy wywodzące się z wierzeń słowiańskich a konkretnie jugosłowiańskich. Wierzenia ludowe przedstawiają je jako pnie lub gałęzie mające postać człowieka



  Stwory ze słowiańskich wód

     Bagienniki
     Zwane także trzęsawicami i topieluchami.

W tradycji słowiańskiej te stworzenia uchodziły za najbardziej tajemnicze i nie wiedziano o nich prawie nic.
Działo się to tak dla tego, ponieważ zamieszkiwały tereny bagienne i przez cały czas przebywały głęboko zagrzebane w mule.  Nie znany jest zatem zbytnio dokładny wygląd bagienników. Jeśli szczęście dopisało można było zobaczyć wychylone nozdrza, którymi czasem topieluchy parskały gorącym błockiem, bądź oczy- gdy czasem spoglądały na powierzchnie by wiedzieć co się dzieje. Jeśli jednak bagiennik zdał sobie sprawę z tego, że jest obserwowany natychmiast chował się pod powierzchnię. Czasem o jego obecności świadczyła zmącona woda, lub bąble na jej powierzchni, a także głośnie chlupniecie do wody (jednak wtedy nie było szansy bo zobaczyć tego stwora). Nie znana jest także inteligencja jaką dysponowały te istoty, ich wszystkie umiejętności i zwyczaje. Prócz tego co napisałam wcześniej trzęsawice znane były z tego, że sprawowały opiekę nad wszelkimi stworzeniami rzecznymi. Jeśli chodziło o ich stosunek do ludzi to byliśmy  im raczej obojętni- podobnie jak wszystkie stworzenia lądowe.  Ponadto wierzono, że jeśli ktoś zbytnio nawdycha się oparów z oddechów topieluchów to może umrzeć lub poważnie się rozchorować. Z kolei gorące błoto jakie czasem wystrzeliwały z nozdrzy starano się zbierać bowiem miało właściwości lecznicze min. na: bóle reumatyczne, owrzodzenia, gojenie ran, na gorączkę, a także ponoć odmładzało cerę.


      Topielice
     Zwane także Pannami Wodnymi, Wodnicami.

Posiadły długie gęste włosy sięgające, aż do ziemi nigdy nie wysychały przez co zawsze były lśniące i posiadały odcień zielonkawy.Odziane były w suknie z lin i sieci, ozdobione liśćmi morszczynu i sznurami pereł- bowiem przeważnie  zamieszkiwały morza, a rzadziej czasami jeziora. Na piersi zaś naszyjnikami z bursztynu. Ozdoby z niego wplatały sobie także w uszy, które charakteryzowały się tym, że ich dolne płatki były wydłużone i zakończone niczym szpic.Topielice są odpowiedniczkami znanych w innych kulturach syren, bowiem tak jak one zamiast nóg posiadają rybi ogon, a wabią swym melodyjnym, nostalgicznym śpiewem marynarzy i rybaków.  Z ludźmi to bowiem najchętniej chcą wiązać się w pary.

     Brodzice

Podobnie jak topielicy bywają nazywane Pannami Wodnymi, Wodnicami; lecz w przeciwieństwie do nich zamieszkiwały wyłącznie rzeki, bądź jeziora. Także jak one posiadły długie gęste włosy sięgające, aż do ziemi nigdy nie wysychały przez co zawsze były lśniące i posiadały odcień zielonkawy.Za ubiór służyły im wodorosty, rzęsa wodna, nenufary oraz grążel (Te dwa ostatnie często wplątały sobie także we włosy).Kolejnymi charakterystycznymi dla nich cechami, odróżniającymi ich od topielic były : przyrośnięte do głowy uszy, nogi o trójpalczastych palcach zrośniętych błoną i bardzo długie włosy łonowe.W przeciwieństwie do topielic łaczyły się w pary z płanetnikami (istotami, które przeciągały po niebie burzowe chmury)- choć ludzi czasem też do siebie wabiły to jednak unikały z nim stosunku (bardziej chodziło raczej o flirt . Nic nie powstrzymywało ich także od homoseksualnych stosunków z rusałkami, chałami i wiłami.

      Wodniki

 Wodników nie należy mylić czy też łączyć z wodnicami ponieważ są to odrębne stworzenia nie mające ze sobą wiele wspólnego poza tym, że żywiołem, który zamieszkują jest woda. Wodniki zamieszkują rzeki jeziora i wody podziemne. Są to istoty wrogie ludziom, okrutne i szkaradne: skóra ich jest czarna lub sina, a często porasta ją twarde i ostre włosie- takie samo jak u dzików. Swe ofiary albo zaplątują w swe długie, zielonobrunatne, zlepione łojem włosy i topią bądź rozszarpywują czarnymi, ostrymi zębiskami (kły ich są takie same jak u odyńca). Palce ich dłoni zrośnięte są błoną, a miast stóp mają kopyta.Wodniki raczej nie opuszczają wód w których mieszkają. Jeśli już to robią to czynią to  z jakiegoś wyjątkowego powodu. Skradają się wtedy na czworaka z brzuchem prawie dotykającym ziemi- by nie zostać zauważonymi. Mimo, iż ląd nie jest ich naturalnym środowiskiem radzą sobie na nim dobrze – są szybkie i silne.Znane są też opowieści o śmiałkach, którzy starali się pojmać zauważonego wodnika mając nadzieję, że spełni ich życzenie. Ich los nie był jednak godny pozazdroszczenia- ich bliscy zbierali pozostałe po nich szczątki.Co dziwne znane są także opowieści o dziewczynach związanych z wodnikami i mającymi z nimi potomstwo .Jak łatwo się domyślić wodnicy nie są zbyt dobrymi kandydatami na mężów i często dziewczyna taka doświadczała przemocy z jego strony. Gdy zdecydowała się wrócić do ludzi czuła się tam bardzo obca i  nieszczęśliwa, a dla ludzi stawała się oschła. W końcu zazwyczaj powracała do swych dzieci i partnera.

     Utopce

 Rodzą się z dusz topielców (także dziecięcych) jak i poronionych płodów. Zamieszkują zazwyczaj niewielkie strumienie i rzeki. Często nocą przesiadają na kładkach i mostach i z zaciekawieniem wpatrują się w nocne niebo, a zwłaszcza księżyc.Znane są z tego iż przesiadując na mostach i zagradzaniu ludziom drogi. Stawiają wtedy warunek: jeśli człowiek odpowie na ich pytanie może przejść. Czasem proszą także ludzi o jadło lub po prostu płatają im jakieś figle.Istniał ponoć sposób by zapędzić utopia do posługi np. w polu. Trzeba go było złapać, zamknąć w klatce i przez pewien czas nie dawać wody. Po tym okresie zdesperowany stwór gotów był wykonać każdy rozkaz, spełnić życzenie bądź wskazać ukryty skarb.Jako, że utopce rodziły się z martwych płodów lub dusz utopionych dzieci ich wygląd był im nieco zbliżony. Byli niscy, posiadali posturę karła i dużą  głowę, która albo była łysa albo z rzadka porośnięte była cienkimi włoskami. Skóra ich była albo sina, albo zielona; uszy podobne do tych jakie miały topielice; oczy żółte lub czerwone; w ustach kryły się bezzębne dziąsła; a ręce porośnięte były błonami i pozbawione paznokci.

Wiły- słowiańskie uwodzicielki.
   
Wiła jest istotą bardzo piękną i tajemniczą.

 Stworzenia te ze względu na swoją urodę i zachowanie można przyrównać do innych mitycznych stworzeń wywodzących się z innych kultur: nimf, wróżek, a być może w pewnym sensie także i elfów. Także w mitologiach: chińskiej i japońskiej można napotkać się na stworzenia bardzo im podobne, zwane w tłumaczeniu niebiankami.

Wiły w wierzeniach są przedstawiane jako nad wyraz piękne dziewczęta. Charakterystycznymi dla nich są: smukła budowa ciała, bardzo długie nogi i smukła szyja, blada karnacja i długie włosy, o najróżniejszych odcieniach czerwieni oraz skrzydła jak u ważek.Stworzenia te nie posiadają jakiegokolwiek odzienia- są zupełnie nagie. Jedyną osłoną dla ich wdzięków są wspomniane włosy, a także skrzydła, którymi zawstydzona lub onieśmielona wiła przysłania swoje ciało. Wedle podań skrzydła owe podobne są do tych jakie posiadają ważki, tyle że nie są one osadzone poziomo lecz pionowo, sięgając kolan i wystając nieco ponad czubek głowy.
Wiły żyją w lesie, a ich przeznaczeniem jest: odpędzanie deszczu i wichury. Poza tym są to istoty bardzo beztroskie i poza swoimi obowiązkami najchętniej oddają się swojemu słynnemu tańcu do którego zapraszają inne słowiańskie, leśnie stworzenia .Taniec ów jest bardzo żywiołowy i wykonywany w okręgu. Można go podziwiać, ale nigdy, przenigdy nie wolno go przerywać, gdyż w ten sposób można sprowadzić na siebie ich gniew. Rozwścieczona wiła przywołuje z niebios swojego rumaka- skrzydlatego łosia  i ściga winowajcę dopóty strzałą z jej magicznego łuku go nie zabije.

 Wiły jest to rasa w której skład wchodzą tylko i wyłącznie istoty płci pięknej. A jako że nie mogą brać się znikąd zradzane są z związków ich samych oraz stworzeń zwanymi wilcami-sjenami. Zdarza się oczywiście, że wiła zwiąże się z człowiekiem, który nie jest odporny na ich niezwykły urok i powab. Najczęściej wabią ich podczas swojego tańca, lub po postacią łabędzia. Tak łabędzia- bowiem znane są z tego iż sfruwają z nieba pod postacią tych pięknych ptaków ( to łączy je z orientalnymi niebiankami). Kiedy już to zrobią przybierają swoje zwykłe postacie i czasem udają się nad rzekę, gdzie zostawiają one swoje skrzydła nad brzegiem i zażywają kąpieli. Młodzieńcy zwabieni ich śpiewem przybywają nad owe miejsce by je podziwiać ale i nie tylko po to. Dzieci, które się narodzą z tych miłosnych przygód są podrzucane ludzkim matkom. Jeżeli zaś któryś z młodzianów zabierze i schowa skrzydła wiły uniemożliwi jej tym samym powrót do nieba. Tym samym może ją zmusić by go poślubiła (kolejny wątek, który łączy je z niebiankami i szkockimi syrenami-fokami). Ta zgadza się i zostaje mu żoną. Ba, nawet da mu potomków: synowie najczęściej zostają: wspaniałymi myśliwymi, a dziewczynki: wieszczkami. Wiła potrafi wiele lat przeżyć u boku swego ludzkiego męża, jednak nadejdzie taki czas, że i tak go opuści i wróci do swoich. Trawiony smutkiem i tęsknotą nieszczęśnik ów umiera.

     Słowiańskie skrzaty

    Popielnice

Są to skrzaty płci kobiecej, które jednak mogą ukazać się w postaci małego szarawego stworzonka (jest ot jednak jedna z kilku form jakie mogą przyjąć). W swej pierwotnej, podstawowej postaci- skrzatki  popielniec przedstawiane są jako poczciwe babolinki o pomarszczonych twarzach, siwych włosach zaplecionych w warkocz lub kok i przykrytych chustą. Zwią się też wtedy żagligżenami (podpowiem, że człon „żena” wywodzi się z prasłowiańskiego słowa oznaczającego „kobieta”). Ich postaci być może powstały w oparciu o instytucję płaczek, żałobnic bowiem do zadań popielnic należy opieka nad grobami: wyrywaniem chwastów, usypywaniem kamieni na kopcu. Innym ich zadaniem jest przybywanie z zaświatów wraz z duszami zmarłych (zwanymi w słowiańskiej kulturze Dziadami) w dwa święta, które były poświecone czci zmarłych. Były to: 20-26 marca i 26 października. Wtedy to ludzie schodzili się na groby by uczcić pamięć zmarłych: modląc się za nich, składając dary w postaci jadła i paląc ognie ofiarne. Popielnice także zanosiły swe „sprawozdanie” z obchodu owych świąt bogu Popiołowi. Jeżeli rodzina godnie uczciła cześć zmarłych to dostawała od niego błogosławieństwo, jeśli nie - spadała na nich kara (jeśli nie za życia to po śmierci). Ze zwyczaju popielnic wywodził się słowiański zwyczaj posypywanie głów popiołem, który zadomowił się także w obrządku kościoła katolickiego.

 Prócz postaci skrzatki popielnica mogła przybrać jeszcze dwie inne postacie:

-Dziada- Przodka, kiedy to pod jego postacią przechadza się wokół jego grobu szepcząc niezrozumiałe dla żywych słowa.

-gryzonia, bądź innego stworzonka- które przychodzi popróbować darów ofiarnych.

      Łaźniki

 Był to skrzat o dość dużej głowie, na której znajdował się gąszcz wiecznie rozczochranych włosów. Posiadał też ostre zęby, długi nos oraz długie ręce i nogi. Jak sama nazwa wskazuje jego bytność wiązała się z łaźniami, aczkolwiek był dość złośliwym stworzeniem bowiem płatał ludziom różne psoty.Sprawiał, ze tworzyła się w łaźni jeszcze większa ilość pary, która parzyła kąpiących się, lub przenosił ich z niej w zupełnie inne miejsca. Zazwyczaj były to rzeki gdzie topił nieszczęśników. Ochronić przed nimi miały metalowe talizmany oraz podkowa zawieszona nad drzwiami.


     Krasnoludki

 Najbardziej znane istoty z wierzeń słowiańskich, aczkolwiek nie tylko ,bowiem wierzono w nie w wielu kulturach Europy (np. skandynawski nisse). W Polsce zwano je także skrzatami, badż krasnalami, a często utożsamiano z takimi duchami domowymi jak: chobołdy, polewiki, gumienniki. Choć utożsamiano to jednak dla rozróżnienia przedstawiano nieco inaczej- najczęstszym wizerunkiem jest ten przedstawiający krasnoludki jako małych ludzi w czerwonych czapeczkach. Z reguły były ludziom przychylne, ale gdy człowiek czymś im podpadł, to potrafiły być złośliwe np. nasikać do mleka przez co kwaśniało.


     Chobołdy

 To ludkowie niewielkiego wzrostu noszący czerwone czapeczki (przez co czasem utożsamiano z nimi krasnoludki). Twarz chobołdów była guzowata i pomarszczona, znajdowało się na niej troje oczu i wielki nos, z którego bezustannie im ciekło.

 Dzielono je na dwie grupy: te zamieszkujące lasy, czyli dzikoludki; oraz te które zamieszkiwały domu- domowniki. Te pierwsze był ludziom mniej przyjazne, a  te drugie z racji tego  iż żyły z nimi pod jednym dachem były bardzo im życzliwe (chyba, że ktoś je rozzłościł). Jedne i drugie znały się na czarach, często przemieniając się w ptaki- zwłaszcza sroki pod postacią których kradły ludziom kosztowności. Domowinki jeśli ktoś był dla niech dobry czasem owymi skarbami  go obdarowywały. Jeśli jednak chobodowie poczynali sobie w domostwie zanadto można ich było przepłoszyć szczując kotem, bądź uśpiwszy specjalną miksturą między innnymi z mandragory ,zanieść daleko od domu i zakopać. Te dwa wspomniane sposoby działały tylko na te domowe chobołdy. Na tego leśnego- Dzikoludka skutkowała jedynie siekiera naostrzona w niedzielę.


     Skarbniki

 Skarbniki były posturą nieco większe od wyżej wymienionych stworzeń. Ponadto wygląd ich cechowały:  święcące oczy, długi czerwony nos, długie owłosione ręce, dorodne brzuszysko oraz nieproporcjonalne stopy. Pierwotnie do ich zadań należało strzeżenie ukrytych skarbów oraz innych dobrodziejstw ukrytych pod ziemię, które z czasem ludzie nauczyli się wykorzystywać.  Kiedy jednak ludzie posiedli umiejętność budowania kopalni i wydobywania węgla, złota, soli i innych surowców rola skarbników nieco się zmieniła. Od tej pory miały chronić górników przed wszelkimi nieszczęściami, lub nawet nieco pomagać im w ich ciężkiej doli. Co oczywiście nie oznaczało, że nie czyniły im od czasu do czasu jakiś psot- chociażby dla zabawy ich strasząc. Były bowiem bardzo do tego skore podobnie jak do napitki czy bójki.

            Olbrzymy

Olbrzymi są to istoty podobne do ludzi ale o  nadnaturalnym wzroście, oraz niezbyt wysokiej inteligencji.Do ważnych cech należą: brak urody, gdyż ich ręce i nogi są dobrze zbudowane i bardzo krępe i toporne, ciała grube, a twarz można porównać do tej jaka jawi nam się w przedstawieniach człowieka pierwotnego. Za dnia wtapiają   się w otoczenie np. przybierając barwę skał; a podczas księżycowej nocy, można zobaczyć ich w pełnej okazałości.Słowiańskie źródła podają, że ubierali się w szare płaszcze i kapelusze z szerokimi rondami przyozdobionymi kolorowymi piórkami. Dodatkową cechą charakterystyczną dla tych olbrzymów była długa broda.Jeśli chodzi o płeć olbrzymów to źródła nie są jednoznaczne. W większości podań i legend pojawiają się głównie mężczyźni , jednak w niektórych źródłach można znaleźć wzmianki o tym, że wśród tego ludu, były również kobiety.  Przypisywano im łagodniejszy charakter i większą inteligencję. Było ich jednak znacznie mniej niż mężczyzn, co sprawia że sytuacja przedstawia się mniej więcej tak samo jak u krasnoludów.  W żródłach słowiańskich, napotykamy jednak zupełnie inne wzmiankę mówiącą o tym, że wśród olbrzymów nie było kobiet! Rodzili się oni ponoć ze spadających gwiazd.Olbrzymi nie posiadali żadnej kultury, ani źródeł pisanych- co potwierdza ich zacofanie, podobnie jak ich bronie (maczugi) i miejsca w których mieszkali (jaskinie). Kolejnym dowodem na ich bezmyślność był brutalny stosunek do innych istot, a zwłaszcza ludzi. Olbrzymi traktowali innych sobie jako intruzów i często atakowali, co  Nierzadko  kończyło się dla nieszczęśników pożarciem przez giganta. Ponadto giganci znani byli ze swej żądzy bogactwa, a co za tym idzie w ich jaskiniach można było znaleźć mnóstwo ukrytych, zrabowanych skarbów.  Wychodzi na to, że olbrzymi byli barbarzyńcami, wrogo nastawionymi do ludzi i innych żywych stworzeń.A jednak podania słowiańskie wychodzą na ratunek niezbyt pochlebnej reputacji tych istot. Dowiedzieć się z nich można, że olbrzymi byli nie tylko źli, lecz także dobrzy. Jeśli mowa o tych drugich, to wszystko zależało też od tego jaki charakter miał napotkany przez nich człowiek. Jeżeli był dobry, a nawet w jakiś sposób pomógł napotkanemu olbrzymowi- ten nagradzał go (często długim życiem); jeśli zaś był zły karał go lub pożerał.

  Olbrzymy w innych kulturach

 Według wierzeń Wikingów ludzie powstali z potu olbrzyma. Ponadto lud ten wierzył, że chmury na niebie są mózgami zmarłych olbrzymów a im większa była chmura tym mądrzejszy był olbrzym, a im mniejsza tym głupszy.Istnieje walijska legenda o staraniach Kulhwch’a o rękę Olweny- nimfy będącej córką olbrzyma imieniem Yspaddaden Penkawr. Dziewczyna owa słynęła z niezwykłej urody, a jej obrzydliwemu ojczulkowi niezbyt uśmiechało się oddawać córkę zwykłemu śmiertelnikowi jakim był człowiek.  Poddał on jednak Kulhwch’a wielu próbom w nadziei, że polegnie na jednej z nich, lub któraś z nich zakończy się niepowodzeniem i zniechęci go do dalszych działań. Młodzieniec z pomocą króla Artura wykonał wszystkie zadania zlecone przez olbrzyma, który w końcu zmuszony był oddać mu córkę za żonę.W samej Walii możemy znaleźć też kolejny dowód na istnienie olbrzymów w kulturze tego kraju. Znajduje się tam bowiem góra zwana Snowdon (po walijsku Yr Wyddfa „miejsce pochówku”). Związana jest z nią legenda opowiadająca oczywiście o olbrzymie i królu Arturze. według niej stwór owy nazywał się  Rhita Fawr, nosił on szaty wykonane z bród pokonanych królów i siał postrach wśród miejscowego ludu. Na ratunek przybył im sam król Artur i zabił olbrzyma, którego pochowano na górze, która owemu zdarzeniu zawdzięcza swą walijską nazwę. Ponoć znlaleźć można tam skałę będącą nagrobkiem giganta.W kulturze chrześcijańskiej napotkać możemy na dwóch olbrzymów: Goliata- z którym walczył król Dawid, i Krzysztofa- tego, który był niegdyś nie wierzący. Zajmował się on przenoszeniem ludzi przez bród rzeki. Pewnego dnia przyszło mu przenieść małego chłopca, który okazał się być samym Chrystusem- którego moc tak zdumiała olbrzyma, że ten został chrześcijaninem. Stąd jego imię znaczy dosłownie „Niosący Chrystusa”


                Bazyliszek

Nazwa jego wywodzi się z języka greckiego (stamtąd też zapewne pochodzą pierwsze wzmianki o owym stworze), a brżmi basiliskos. Ponadto pojawia się w  wielu kulturach.Wiadomości na jego temat są dość skąpe, co chyba świadczy o tym że nie był tak popularny jak choćby elfy czy syreny.  Z wyglądu był bardzo szkaradny: przypominał albo olbrzymiego węża albo jaszczura, posiada oczy żabie i pewne cechy wiążące go z drobiem. Poprzez, że posiada pewne cechy „ptasie” to często go w opowieściach utożsamiano z kuroliszkiem. Aczkolwiek różnica tkwiła w tym, że ten drugi stwór w wyglądzie był dużo bardziej podobny do kury, czy koguta.Tajemnica jest okryte też przyjście na świat bazyliszka. Jedne źródła podają, że wykluwa się z kurzego jaja, które zostało podrzucone na ‘wysiedzenie” ropusze; a inne że jajko z którego na świat ma przyjść bazyliszek znosi raz na 100 lat kogut! Tak jak trudno ustalić pochodzenie tej istoty, tak jedno jest pewne- bazyliszki mogą żyć przez kilka stuleci.Najbardziej znane są oczywiście z tego, iż ich wzrok obraca żywe istoty w kamień. W legendach ludzie często wykorzystywali ową broń, przeciw samemu monstrum za pomocą lustra odbijają jego odbicie sprawiając, że on sam zamieniał się w kamień. Innym sposobem pokonania potwora jest przyprowadzenie do jego siedliska koguta i zmuszenie go do piania. Jeśli ktoś nie miał tyle odwagi by zmierzyć się z bazyliszkiem, mógł się przed nim ochronić. Należało natrzeć ciało tzw. zielem antybazyliskzowym- czyli rutą (jest to angielski sposób ochrony przed tą wrogą istotą).


          Latawce i latawice

      Latawice

są swego rodzaju duchami, istotami eterycznymi która jawią się ludziom pod postacią młodych dziewcząt, o niezwykłej urodzie. Odziane są w zwiewne, białe szaty, posiadają przezroczyste skrzydła,  długie blond włosy i  gwieździste oczy. Z charakteru są bardzo kokieteryjne i figlarne. Swe uroki rozpościerają przede wszystkim na mężczyzn- zarówno kawalerów jak i żonatych (zawsze jednak tych młodych).

Do swej ofiary przybywają nocami i rozkochują w sobie do szaleństwa, a gdy nastaje świt- odchodzą. Nie są to istoty stałe w uczuciach. Mogą pojawić się tylko raz, lub przez parę nocy. Zawsze jednak nadejdzie taki czas, kiedy nie przybędą już wcale. Młodzieniec, który padł ofiarą latawicy na swój sposób odsuwa się od świata, staje mu się obcy. Nic go nie cieszy, nie interesuje, unika kontaktu z ludźmi. Dzieje się tak wtedy za dnia, kiedy nie ma przy nim latawicy (wtedy tęskni za kolejnym nocnym spotkaniem z nią), a także dzieje się to wtedy gdy ta opuści go na zawsze. Jakikolwiek by nie był powód jego tęsknoty za nią, mężczyzna ów umiera z tęsknoty i rozpaczy.

Bardzo rzadko (ale jednak zdarza się), że latawica zapała wzajemną miłością do swojej ofiary. Wtedy nie odchodzi o wczesnym brzasku (co jest dla niej bardzo ważne) i zostaje z nim. Traci wtedy swoje skrzydła i warkocz i staje się śmiertelna.Istota ta żyje bardzo krótko- zaledwie siedem dni i trzy godziny Kilka dni po niej umiera zrozpaczony kochanek.

Zdarza się też, że latawica może opuścić swoją ofiarę nie ze względu na to iż „jest nią znudzona”, lecz ze względu na miłość jaka jej „wybranek” jest darzony przez jakąś dziewczynę. Ta śmiertelna, ale szczera miłość jest w stanie poruszyć ulotne serce latawicy, która odchodzi, zwalniając młodzieńca ze swego uroku. By się przed tymi istotami chronić wymyślono następujące (aczkolwiek niezbyt przyjemne) metody:

-okadzanie ciała krowim łajnem

-picie i nacieranie się naparem z: woniei, stulika, lastowniczka.

        Latawce

są niczym innym jak odpowiednikami omawianych powyżej latawic. Zatem analogicznie do nich są istotami o nieziemskiej urodzie. Wysocy o męskiej ,aczkolwiek delikatnej budowie ciała, blond włosach, gwieździstych oczach , zniewalającym uśmiechu i spojrzeniu, twarzy pozbawionej zarostu i przezroczystych skrzydłach, które tracą po zejściu na ziemię. Po tym jak się na niej znajdą są (podobnie jak latawice) praktycznie nie do odróżnienia od zwykłego śmiertelnego młodzieńca. Jedynie widoczna, niezwykła uroda, może nieco zastanowić. Drugim sposobem, by upewnić się z kim mamy do czynienia polega na tym aby zajrzeć latawcowi na plecy. Tam znaleźć można ponoć drobiny gwiezdnego pyłu.

 Tak jak na latawice narażeni są młodzi mężczyźni, tak latawce stanowią zagrożenie dla młodych kobiet. Istota ta zauracza swoją ofiarę na trzy osoby:

-poprzez spojrzenie

-poprzez jego przemowę

-poprzez dotyk- dziewczyna nie powinna dać mu się dotknąć.

Jeżeli już do wspomnianego „zauroczenia” dojdzie, dziewczę jest już stracone dla świata. Podobnie jak ofiara latawicy; unika kontaktu z ludźmi, traci zainteresowanie wszystkim i nie odczuwa radości z czegokolwiek. Od momentu spotkania z latawcem myśli tylko o nim i za nim tęskni. Latawiec odwiedza ją przez pewien czas, co nocy- od zachodu słońca, po świt. Jednak nadchodzi taki czas, że nigdy się jej nie ukazuje. Wtedy, po krótkim czasie jego ofiara umiera. Latawca jednak można przy sobie zatrzymać. By to zrobić należy okadzać się świńskim łajnem, które wcześniej suszyło się przez siedem dni na słońcu .

     By się przed nim ochronić należy:

- nosić przy sobie zapach czosnku

 - należy pić (lub w cięższych przypadkach nacierać się) napary trzech ziół: woniei, stulika, lastowniczka

- pić wino z zielonego maku, wyciągu z melissy i kozłka     
  kąpiac się w rumiankach.

 Smoki w kulturze słowiańskiej

Żmije nie były ani złe, ani dobre, ale wiele wskazuje na to iż ich stosunki z ludźmi układały się dobrze, a same żmije walczyły ze złem. W słowiańskich legendach dobro reprezentowały właśnie te istoty wyglądające dokładnie tak jak przedstawiane są współcześnie smoki, a ich przeciwnikami były smoki! Tak smoki- co jest dowodem na to, że w kulturze słowiańskiej żmij, a smok były to zupełni inne od siebie istoty! Słowiańskiego smoka, przedstawiano jako zło wcielone o postaci znanego nam z warszawskiej legendy bazyliszka.Istnieją też podania mówiące o tym, iż żmije miały słabość do ludzkich kobiet. Najprawdopodobniej uwodziły je pod postacią przystojnego mężczyzny i z tego związku mogło się rodzić także potomstwo. W późniejszych okresach postrzeganie żmija jako ducha opiekuńczego zmieniło się. Zapewne pod napływem wierzeń pochodzących z innych, kultur a później zapewne chrześcijaństwa stał się istotą zła i wielce nieprzyjazną ludziom, siejącą zamęt i chaos. Z czasem przestano go nazywać mianem „żmij”, nadając mu nowe imię, imię tego z którym przez tyle wieków walczył- smoka. Odtąd w kulturze nie było już żmijów, lecz złowrogie smoki ,aczkolwiek niektóre wersje, czy współczesne wizje fantasy określają smoki, jako ani złe ani dobre.

Czarownice w słowiańskiej kulturze starożytnej

 W wierzeniach naszych przodków czarownice zwano inaczej ciotami, a kobiety obeznane w wiedzy tajemnej lecz nie posiadającymi żadnej mocy- wiedźmami.Cioty zamieszkiwały zdala od ludzkich siedzib, głownie w lasach. Służyły one Wile- królowej magii. Spotkania ich odbywały się na pobliskich górach – zwykle zwanych Łysymi.

Na co dzień do ich zadań należały:

- leczenie miejscowych ludzi
- przepowiadanie przyszłości

Rozzłoszczone mogły sprowadzać na ludzi najróżniejsze nieszczęścia poprzez rzucenie uroku. Wtedy po pomoc zwracano się do innej czarownicy niż ta, która rzuciła urok, lub do wiedźmy. Zresztą w Polsce (i zapewne nie tylko) ludzie zwłaszcza na wsiach , małych miasteczkach, czy regionach gdzie kultura ludowa jest nadal żywa uważają, że wszystkie nieszczęścia jakie ich nagle spotykają są urokami rzucanymi przez dzisiejsze czarownice.Kolejnym faktem, który warto by wiedzieć o słowiańskich czarownicach jest to iż potrafiły latać. Polskie czarownice czyniły to za pomocą miotły, litewskie na łopatach, a rosyjskie na stępach (urządzenia służące dawniej do obłuskiwania i kruszenia ziarna na kaszę).

By ochronić się przed czarownica należało:

-przybić nad progiem podkowę

-ku ich odstraszeniu używano ziół zebranych podczas sobótkowej nocy.

Era polowań na czarownice zaczęła się w XIV w., a zakończyła około w XVII w. Choć już wcześniej zajmowano się osobami praktykującymi magię, to jednak nigdy nie dochodziło do tak dramatycznych kar, czy tortur jak wtedy kiedy święta inkwizycja przybrała na sile. We wcześniejszych wiekach osobę oskarżoną i osądzoną za czary po prosty wyrzucano z miasta. Działo się tak za sprawą dokumentu zwanego: -„Canon Episcopi” wydanego w 906 roku, który chronił takowe osoby przed karą śmieci itp. Uznawał on bowiem magiczne praktyki za przestępstwo, a nie herezję. Wszystko zmieniło się wraz z listem papieża Mikołaja V, napisanego w połowie XV w do inkwizytora Francji- Hugunes’a Lenoir’a. Wraz z nim rozpoczęła się era polowań na czarownice.Najbardziej znanym podręcznikiem dla „łowców’ czarownic był zapewne wszystkim nam znany „Młot na Czarownice” wydany w 1486, którego autorami byli: Heinrich Krämer i Jakob Sprenger. To na nim opierali się prawie wszyscy, którzy prowadzili procesy. W nim odnajdujemy też bardzo istotną informację, będącą podstawą dlaczego to właśnie kobiety były posądzane o niepopełnione przez nie czyny. Otóż, według autorów kobieta ma w sobie mniej wiary niż mężczyzna. Ten, będący tej samej płci co Jezus jest silniejszy w wierze i odporniejszy na pokusy. Co do kobiet- by wytłumaczyć ich słabość powoływano się na ich słabość tkwiącą w etymologii łacińskiego słowa kobieta- fe=fides, znaczy wiarę, a mina=minus znaczy mniej...

Ponadto uważano, że jeśli ktoś nie wierzy w czarownice i ich moce, jest heretykiem.

 Za czarownice uważano:

  •       wiejskie znachorki
- zarówno kobiety starsze jak i młode dziewczęta -kobiety nie lubiane- mogły cieszyć się opinią: zawistnych, skąpych ale także mogły być powszechnie nie lubiane ze względu na swoje poglądy, lub nawet przez to iż posiadały nieślubne dziecko.

  •      dobre gospodynie
- zazwyczaj te, którym nadzwyczaj dobrze się powodziło, zarówno na gospodarce jak i w finansach. Oskarżano je po prostu z czystej zazdrości.

  •     kobiety psychicznie chore

Najczęstszymi zarzutami wobec nich bywały:

- czczenie zła

- uczestniczenie w sabatach

- kanibalizm

- rzucanie uroków ( w tym można wymienić: choroby, opętania, śmierć, impotencję, bezpłodność, złe warunki atmosferyczne, szkody wyrządzone na zwierzętach i inne)

-porywanie i zjadanie dzieci

 -profanacja wszystkiego co święte

Tego było oczywiście wiele więcej, niemniej jednak nie zmienia to faktu, że kobiety którym stawiano te zarzuty były z reguły- niewinne.

Według wierzeń czarownicą można się było stać na trzy sposoby:

- z przyuczenia

- z własnej chęci

- z pokuszenia

Sposoby ustalania, czy kobieta oskarżona o czary jest rzeczywiście czarownicą.

W procesie niezbędnymi osobami byli: prokurator, śledczy (odpowiedzialni za zbieranie dowodów świadczących o winie lub niewinności oskarżonej oraz za wszelkie czynności związane z procesem), lekarz (wyszukiwał na ciele oskarżonej nieomylnych znamion będących dowodami na współprace z siłami nadprzyrodzonymi) i oczywiście- sędzia. To co przesądzało cała sprawę było oczywiście przyznanie się do winy. Dopuszczano oczywiście możliwość , że oskarżona bez względu na to czy jest czarownicą, czy też nie kłamała chcąc przekonać o swojej niewinności. By wymóc na niej prawdziwe zeznania i zmusić do mówienia prawdy posuwano się do torturowania (które było zgodne z prawami inkwizycji).

Do stosowanych tortur między innymi należały:

  •      hiszpańskie łaskotki

kładziono ofiarę na ławie, następnie przeciągano wałkiem po plecach wałkiem najeżonym kolcami, a na koniec posypywano solą

  •      krzesło inkwizytorskie

 jak nazwa wskakuje było to krzesło. Od zwykłego mebla różniło je to, że całe było uzbrojone w kolce o długości 8 cm. Sadzano na nich kobiety, uważajac, że owe kolce osłabią jej moc. Ponadto podczas tej tortury zadawani także inne- np. kładziono kamień na łono kobiety, lub podgrzewano stawiając nad specjalnym paleniskiem.

  •      żelazna dziewica

była to skrzynia przypominająca sarkofag, której wnętrze było ‘najeżone” 15 cm kolcami. Kolce kaleczyły organy ofiary, ale nie zabijały jej- żyła jeszcze pewien czas tak iż mogła np. przyznać się do winy, złożyć odp. Zeznania.

  •       topienie

do ust leżącej na plecach, związanej ofiary wkładano rurkę przez którą wlewano wodę.

  •      szczypce

 wyrywano nimi kawałki ciała

  •      zgniatacz kciuków
imadło w które wkładano kciuki i je miażdżono

Poza torturami stosowano także próby mające dowieść, czy dana kobieta jest czarownicą, lub nie:
  •       próba wody

wrzucano kobietę do wody. Jeśli tonęła- była niewinna, jeśli się unosiła na wodzie- winna

  •       próba łez

 jeśli podczas takiej próby nie zapłakała oznaczało ,że jest winna

  •       próba wagi

jeżeli była lżejsza niż 49,5 kg była winna


Znając sposoby tortur jakimi poddawano te kobiety, trudno się dziwić że w końcu przyznawały się do nie popełnionych prze nie czynów :( Wiele z nich walczyło bardzo długo, zanim przyznało się do „winy”, inne umierały podczas tortur, lub którejś z prób (gł. wody). Zdarzało się oczywiście, że oskarżaną uniewinniano co nie było znowu takie rzadkie (co nie oznacza, też że nazbyt często). Te, które miały mniej szczęścia zostały skazywane na karę (nie zawsze śmierci!). Do tych lżejszych kar należały: wygnanie z miasta, chłosta, lub zapłacenie kary pieniężnej. Inne skazane kończyły na stosie, lub szubienicy.

    Ostatnie procesy odbyły się:

-w Polsce- 1811 roku w Raszelu na Warmii (ostatni w Europie). Oskarżoną spalono na stosie, ale najpierw uduszono.

- w Wielkiej Brytanii w 1946 odbył się proces medium Helen Duncan, została skazana na 9 miesięcy więzienia.

    Znane procesy:

-Czarownice z Peney

-Czarownice z Salem

-Czarownice z Witten

2 komentarze:

  1. Piszę pracę o Babie Jadze i trafiłam na tego bloga - czy możesz mi powiedzieć, skąd czerpiesz informacje? Są dokładniejsze, niż te zwykle znajdowane w słownikach. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszę pracę o Babie Jadze i trafiłam na tego bloga - czy możesz mi powiedzieć, skąd czerpiesz informacje? Są dokładniejsze, niż te zwykle znajdowane w słownikach. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń